Nieważna liga,ważne emocje

(87)
(24.9.2016 15:00)
Płomień Kobyla-LKS Lyski 3:3 (1:2)
klasa A Racibórz
widzów:220
cena biletu:5 zł

Ech,że też w Czechach w niedzielę nie potrafię dorwać meczu o 10:15.W sumie takie mecze są-ale występują one albo poza moim rewirem działania,albo połączenia kolejowe są dość ryzykowne 😉 Zamiast utyskiwać,pozostaje mi szukanie meczu w najbliższej okolicy.Gdy zobaczyłem w grafiku mecz Kobyla-Lyski,bardzo się nań nastawiłem.Boisko w Kobyli jest ulokowane tak,że wpierw złapałem miejski autobus do Markowic,a później spacerkiem przez las doczłapałem się do celu.Po kilku kolejkach beniaminek z Lysek szturmem wziął klasę A,lokując się na pierwszej pozycji kompletem zwycięstw.Drugi z beniaminków-Płomień również śmiało poczyna sobie w wyższej klasie rozgrywkowej.Zatem hit kolejki. Kobylę zwizytowałem ostatnio w ubiegłym roku,w porze późnojesiennej.Do wielkich rewolucji na obiekcie w tym czasie nie doszło,a bilet już wtedy kosztował 5 zł (a szablon godny jest takiej ceny).Mecz naprawdę mógł zaspokoić piłkarskie apetyty licznie zgromadzonej publiczności.Mimo pewnych przestojów w grze obie ekipy stworzyły naprawdę udane widowisko.Najpierw na prowadzenie wyszli gospodarze.W końcówce pierwszej połowy dał o sobie jednak znać fenomenalny w grze powietrznej Bronisław Kłosek.Wykorzystał rzut karny,a następnie efektowną główką dał prowadzenie Lyskom.Po przerwie było równie ciekawie.Mecz trzymał w napięciu do samego końca.Kobyla z 1:2 wyszła na 3:2,przy czym jedna z bramek wzbudziła spore kontrowersje.Lysecki team zachował jednak zimną krew i niezrażony doprowadził do remisu.Takich spotkań w podokręgu Racibórz życzę sobie zdecydowanie więcej!

Advertisements

Ostravska kuriozita

(85)
(24.9.2016 10:15)
FK Fotbal Třinec-FK Ústí nad Labem 0:2 (0:1)
II liga czeska
widzów:305
cena biletu:50 koron czeskich

(86)
(24.9.2016 16:00)
Rapid Muglinov-Sokol Pustkovec 2:0 (0:0)
VIII liga czeska
widzów:15
wstęp wolny

Czeskie menu piłkarskie ,składające się z dwóch posiłków to od pewnego czasu jedna moich ulubionych potraw na soboty.Z tym,że jako koneser mam wysublimowany gust i według kryteriów wskazana jest jedna nowość kulinarna w zestawie.Na śniadanie wybór jest ograniczony,ale Třinec,Český Těšín czy Havířov odpowiadają memu futbolowemu podniebieniu.Tym razem,w przeciwieństwie do ostatniej,sierpniowej wizyty na stadionie pojawiłem się nie w 12 minucie spotkania,tylko jakieś 12 minut przed meczem.Wprawdzie przeciwnika znad niemiecko-czeskiej granicy już w tym roku widziałem,ale zawsze jest przecież okazja do sprawdzenia zmian,które zaszły w grze i składzie gości na przestrzeni kilku miesięcy.Trzyniecki bilet nie zawiera w sobie informacji o dacie i przeciwniku (jeden blankiet na cały sezon),ale udało mi się po meczu znaleźć egzemplarz biletu ulgowego.Więc i pod tym kątem nie mam na co narzekać.Mecz nie był ani słaby,ani dobry.FK Usti nad Labem wspierane podobnie jak wiosną przez swych kilku najzagorzalszych fanatyków dość szybko objęło prowadzenie i na przestrzeni 90 minut grało moim zdaniem lepszą i skuteczniejszą piłkę.Gospodarze to jak dla mnie zespół,w którym każda z formacji gra przeciętnie i przez to FK okupuje dolne rejony ligowej tabeli w połowie rundy jesiennej.Kibice im bliżej było końca spotkania tym bardziej byli rozczarowani grą swych pupili.Część zaczęła opuszczać obiekt nie czekając na ostatni gwizdek sędziego.Liczba kibiców na warunki czeskiej II ligi bardzo słaba-nieco ponad 300 osób.16 kwietnia 2:0 wygrali gospodarze,24 września goście.Tak więc w tym roku bilans na zero.Kolejna ciekawostka jest taka,że według oficjalnych danych kwietniowy mecz oglądało 503 widzów,a wrześniowy..305 🙂
Składy ekip z kwietnia i września
KWIECIEŃ
FK Fotbal Třinec: Lukáš Paleček – Petr Joukl, Marek Čelůstka, Imrich Bedecs, Jiří Janoščín – Lukáš Salachna, Martin Motyčka – Pavel Malcharek (72. Filip Tomovič), Jaroslav Málek (90+1. Mario Latocha), Martin Janošík (77. Miroslav Ceplák) – René Dedič
FK Ústí nad Labem: Zdeněk Zacharda – Michal Zeman, Adnan Zukič, Antonín Křapka, Jakub Pícha (70. Daniel Procházka) – Josef Eliáš (80. Faouzi Bourenane), Lukáš Vaněk, Jiří Miskovič, Michal Leibl – Richard Veverka (88. Petr Výborný), Tomáš Smola
WRZESIEŃ
FK Fotbal Třinec: Lukáš Paleček – Tomáš Vengřinek, Imrich Bedecs (46. Petr Hošek), Marek Čelůstka, Muamer Avdič, Michal Stříž – Matej Ižvolt, Jarolav Málek (46. Pavel Malcharek), Dario Krišto (66. Martin Motyčka), Jiří Janoščín – René Dedič

FK Ústí nad Labem: Marián Tvrdoň – Michal Zeman, Jan Peterka, Lukáš Vaněk (61. Adnan Zukič), Ivan Šnirc – Jiří Kateřiňák, Jan Martykán – Pavel Moulis, Petr Výborný, Martin Jindráček (84. Jakub Pícha) – Lukáš Pouček (90+1. Daniel Procházka)

 

Po śniadaniu obiad w postaci rohlików z parkami (na zimno) spożyty na trasie pociągu do Ostravy. Wysiadka zgodnie z planem i jakieś nomen omen 90 minut do kolejnej potyczki.Mówienie,że w Ostravie to dużo byłoby grzechem.Zleciało mi to jak z bicza strzelił.W okolicach obiektu w Muglinovie pojawiłem się jakieś 30 minut przed meczem.W sumie tak łatwo tam się trafić nie da.Gdyby ktoś kiedyś się tam wybierał niech odnotuje,że trzeba wpierw dojrzeć nowoczesną halę drużyny…florbalowej (po polsku unihokej).Kto wie,czy zimą nie trafię na halę,ale póki co trawiaste rozgrywki w pełni.Stadion/boisko jest ukryty i trzeba wejść w dróżkę koło parkingu.Wchodzę,siatki niby są.Ale…brama zamknięta.Żadna z ekip się nie rozgrzewa.Zacząłem się denerwować.Dodatkowym powodem do niepokoju był fakt,że tydzień wcześniej Rapid oddał domowe spotkanie walkowerem.Zapuściłem się na osiedle,ale szczęśliwie gdy wróciłem i brama była otwarta i wszyscy gotowi do rozpoczęcia gry.Widzów było jak na lekarstwo.W meczowym raporcie 30,ale to podwojenie przybliżonej liczby.Przy takiej frekwencji słowo “vstupenka” jest mrzonką.Nie sprawdzałem czy Rapid w zamierzchłej przeszłości rywalizował na wyższych poziomach ligowych,ale monumentalna trybuna może na ten fakt wskazywać.Obecnie krajobraz ten wygląda nieco jak obiekt w ukraińskiej Prypeci po katastrofie w Czarnobylu.Nawierzchnia niby nie podchodzi pod kategorię “żużel”,ale nazwać ją trawą trudno.Sam mecz nie był jakimś porywającym widowiskiem.Ba,dobrze że padły w nim chociaż bramki.Przy stanie 1:0 w drugiej połowie piłkarze z Pustkovca mieli rzut karny,ale zmarnowali swoją szansę.W sumie obie drużyny z Ostravy ale trudno mówić tu o derby,gdyż dzieli je “niespełna” 12 km.Do teraz zachodzę w głowę jak to było z czasem gry.Zaraz gdy sędziowie zarządzili przerwę poszedłem po złocisty napój do hospody ulokowanej przy hali.To zajęła mi może z 5 minut (tam i z powrotem).Tymczasem,gdy wróciłem gra trwała już na dobre.Szczęśliwie bramki nie przeoczyłem.Ale nawet,gdy zaczęło grać po kilku minutach,to po ostatnim gwizdku wciąż brakowało mi minimum 5 minut!Dodam do tego,że była jedna mała przerwa w grze.Stawiam hipotezę,że któryś z uczestników meczu spieszył się na mecz Odry Wodzisław,na 19:00 :)) Niemniej ucieszyłem się z tego faktu,bo do dworca mogłem przespacerować się baaardzo wolnym krokiem i się nie gonić.
Kolejna “czeska sobota”? Terminarze są bardzo korzystne a i czeskie mecze na mnie wpływają dość korzystnie 😉

Jesienne preludium

(84)
(18.9.2016 16:00)
TJ Sokol Hněvošice -TJ Sokol Kobeřice “B” 5:0 (1:0)
VIII liga czeska
widzów:100
cena biletu:20 koron

Gdy człowiek nie weźmie ze sobą aparatu,bądź ten rozładuje mu się w trakcie meczu,to później brakuje tej “pomocy naukowej”.Szczęśliwie w Hněvošicach na meczu już nieraz byłem-dokumentację mam.Ale z jednego boiska-gdyby grano na bocznym,to wtedy miałbym czego żałować.Ostatnio byłem tam jakieś dwa lata temu,ale był to mecz “doczepny” po powrocie z jakiegoś innego.Nawet nie wiem,czy został on ujęty w groundhopperskich statystykach.Od tego czasu na boisku “A” niewiele się zmieniło.W kwestii biletów-zmieniło się na gorsze.Kiedyś jeszcze była na “państwowym” pieczątka teraz nawet jej zabrakło.Zachętą do wybrania się na mecz do tej przygranicznej czeskiej wsi jest fakt,że w drużynie Sokola od “zawsze” grali jacyś Polacy z głubczyckich bądź raciborskich rejonów.Nie inaczej jest teraz,gdyż w kadrze znajdują się dwaj bracia,Paweł i Bartosz Cojgowie.Bardziej wiodącą rolę w drużynie pełni Paweł.Niestety akurat,gdy z redaktorem TrziRogiElwer się wybraliśmy,to zabrakło go na placu gry.Pojawił się na nim w końcówce jego młodszy brat.Sam mecz swą dramaturgią nie porażał.Od początku goście byli wyraźnie słabszą stroną (ich pierwsza drużyna w tym samym czasie również grała mecz-oba boiska dzieli jakieś 5 km!).Rozmiary zwycięstwa gości mogły być znacznie okazalsze,gdyby nie fatalna skuteczność.Wprawdzie w niedzielne popołudnie nie padało,ale warunki pogodowe były swoistym jesiennym preludium.Zachmurzenie i niższa temperatura.O ironio dla mnie jesienny czas to perspektywa dostania się na wiele spotkań,gdzie godzina 16:00 czy 17:00 nie współgra z rozkładami jazdy.Liczę zatem na to,że te cieplejsze i bardziej kolorowe jesienne dni będą wypadały w weekendy…

Pyrrusowy bonus

(82)
(17.09.2016 11:00)
KS 27 Gołkowice-LKS Krzyżanowice 1:2 (0:0)
klasa okręgowa-Śląski ZPN
widzów:80
cena biletu:7 zł

(83)
(11.09.2016 16:00)
Unia Racibórz-Iskra Pszczyna 3:2 (1:0)
IV liga śląska
widzów:80
cena biletu: 7 zł
O ile w Republice Czeskiej pakiet dwóch spotkań (można liczyć na piłkarskie śniadanie w Trzyńcu bądź w Hawierzowie) to prawie pewnik,to w podokręgach Racibórz/Rybnik dopaść mecz o godzinie 11:00 w sobotę to istny cymes.Tym razem gdy tylko zauważyłem,że będzie możliwość dostania się do Gołkowic od razu zakodowałem sobie tę opcję.Wprawdzie z góry pisałem się na mały poślizg, ale przy dwóch planowanych spotkaniach nic to.Dotarłem do tej przygranicznej miejscowości parę minut po 11,ale piłkarze chyba też nie rozpoczęli zgodnie z planem,bo gdy dochodziłem do obiektu,po drodze usłyszałem pierwszy (?) gwizdek.Przy wejściu pani bileterka skasowała 7 zł za bilet (drogo! i w dodatku szablon bez zmiany) i powoli wdrożyłem się w mecz.Wcześniej padało,tym bardziej uradowała mnie bezdeszczowa aura w pierwszej części meczu.Części,która do wybitnych nie należała,a najbardziej zapadła mi w pamięć boczna pani sędzia,która odpowiedni głos miała i czasem jej komentarze były dobitne 😉 Pod koniec 2015 roku trafiłem na artykuł prasowy,w którym można było wyczytać o planach nowego boiska.Jednak podsłuchałem miejscowych kibiców i wychodzi na to,że jeśli coś ma ruszyć w tym temacie,to dopiero w 2017 roku.Rzecz w jakichś rozbieżnościach projektowych powiązanych z projektem realizowanym wspólnie z czeską gminą Petrovice. Ciekawe,jak potoczy się ten temat. Pokręciłem się po trybunie i w drugiej części meczu spotkałem wodzisławskiego groundhoppera,do którego ostatnio mam szczęście.W drugiej części gry w pewnym momencie tak lunęło,że można było wyciskać wodę z mojego plecaka.Kryta trybuna?Jest czeska trybuna “hospudkowa” za bramką.Coś widać,ale nie wszystko.Dobrze,że pod tą bramka wiele się działo.W ogóle-deszcz korzystnie wpłynął na tempo zawodów.Wpierw prowadzenie objęli goście.A później KS 27 wyrównał,jednak sędzia zadecydował o spalonym.Rozjuszeni piłkarze gospodarzy ruszyli w kierunku sędziego bocznego i bramka ostatecznie została uznana.Później mieli jeszcze kilka szans i gdy wydawało się,że mecz zakończy się podziałem punktów,piłkarze z Krzyżanowic dosłownie w ostatnich sekundach rozstrzygnęli losy meczu na swoją korzyść.Pogadaliśmy z kolegą i zamiast czekać na autobus,wróciłem z nim do stolicy powiatu zaraz po meczu.Wstępnie jako drugi mecz planowałem spotkanie w Radlinie.Niestety nie ma tam krytej trybuny i perspektywa 90 minut wchłaniania opadów średnio mnie bawiła.Dorwałem autobus do Raciborza i wylądowałem na meczu Unii.Mecz był równie emocjonujący,co wynagrodziło mi zmianę planów.

Letnie kino/czeski film

(79)
(17.9.2016 10:15)
Gascontrol Havířov – MFK Havířov B 1:1 (0:0)
VIII liga czeska
widzów:100
cena biletu:20 koron czeskich

(80)
(17.9.2016 16:00)
Lokomotiva Ostrava – FC Hlučín B 5:3 (2:2)
IX liga czeska
widzów:50
wstęp wolny

Choć wrzesień rozkręca się na dobre,to próżno doczekać się słonecznej,ale umiarkowanej aury.Słońce waliło i paliło niemiłosiernie od samego rana.Nauczony sierpniowymi przebojami z początku sierpnia staram się wybierać czeskie opcje dubletowe,bądź też takie o mniejszym ryzyko.Czeskie vlaki tego lata niestety nawalają, i wciąż jakieś poślizgi się trafiają.Wsiadłem w pociąg i…do końca nie wiedziałem czy wyląduję na meczu w Trzyńcu czy w Hawierzowie.Jednak gdy w Czeskim Cieszynie zobaczyłem pociąg,który na mnie czekał-ziściła się opcja uplasowana wyżej w rankingu.W Trzyńcu w tym roku byłem już dwa razy,a z racji śniadaniowej pory (10:15) meczu i opcji pakietowej pewnie raz a może i nieraz jeszcze się tam pojawię.W Hawierzowie o 10:15 na meczu tego lata już byłem.Było to na meczu MFK,który jeszcze w ubiegłym sezonie rozgrywał swe mecz o tej porze,tyle że w niedziele.Od tego sezonu zmienił porę na “terminarzową”.Ale co tam! Od tego sezonu w soboty o 10:15 domowe spotkania rozgrywa inny hawierzowski klub o bardzo marketingowej nazwie FK Gascontrol.Żeby uprzedzić kibiców,którzy są nią zniesmaczeni-ta nazwa obowiązuje od początku tego roku.Wcześniej klub nazywał się równie ciekawie (jest jeszcze ślad na ławkach rezerwowych),bowiem TJ ČSAD.Czyli na polskie warunki-PKS/PKM 🙂 Gdy spojrzałem na lokalizację boiska i rozkład jazdy pociągów,jak najszybciej chciałem podbić obiekt położony na ulicy o nazwie U Letního kina. Jest lato,a wiele spotkań piłkarskich to całkiem niezłe kino.Z minutowym opóźnieniem dotarłem w uroczą leśną okolicę,położoną od dworca 10-15 minut.Obiekt nie jest może jakiś rewelacyjny,ale najważniejsza rzecz czyli bufet i knajpka jak najbardziej się na nim znajduje.Co do wrażeń piłkarskich to derbowy mecz,jak inne z tego gatunku był bardzo wyrównany.Wprawdzie nie było karnych i czerwonych kartek,ale emocje trzymały dosłownie do ostatnich sekund,kiedy to gospodarze wyrównali na 1:1.Ciężko niestety było mi się momentami skupić,bo upał mimo wczesnej pory doskwierał niemiłosierni.Bilet zdobyty w okolicach 15 minuty (Czesi zawsze zaskakują mnie momentem zbierania “vstupneho”).Brakowało też trochę spikera,który ożywiałby piłkarzy i divaków,w tym mnie.
Na zwiedzanie miasta nie miałem zbytnio czasu,bowiem na 16 zaplanowano kolejne spotkanie,na którym chciałem się pojawić.Lokomotiva Ostrava to klub,którego boisko położone jest jakieś 15 minut od głównego ostrawskiego dworca.Charakteryzuje się przede wszystkim nietypową,żużlową nawierzchnią,na którą Czesi mówią škvára.Jeszcze niedawno klub ten rywalizował nawet na siódmym poziomie.Niestety rywale dobrze radzili sobie na tej nawierzchni i Lokomotiva dojechała aż do dziewiątej ligi ostrawskiej.Działa ona od tego sezonu (wcześniej najniższą była ósma),a decyzja związku pewnie zaskoczyła parę klubów.Ale najważniejszą rzeczą jest i tak klubowa knajpa.Kierunkowskaz nie informuje bowiem o boisku,tylko właśnie o niej.Jedną z ciekawszych sytuacji pierwszej połowy był fakt,że sędzia mający taki sam kolor stroju,co goście założył znacznik…dopiero w przerwie na napoje.Szczęśliwie,nie zdobył bramki…Z rywalami Lokomotivy też niezłe kino.Przed sezonem w terminarzu figurował Sokol Markvartovice,który wycofał się z piątej ligi.Później zniknął,a w wykazy wskoczył FC Hlučín “B “.To o tyle ciekawe,że klub ten pomimo gry w trzeciej,a nawet drugiej lidze nigdy rezerw nie miał.Na wspomnianych już “czarnych koszulach” widniało logo…Markvartovic,kibice przyjezdni krzyczeli “Ajax” (przydomek Sokola),bramkarz miał dres z nazwą.O co chodzi pojęcia nie mam.Był to notabene debiut tej ekipy w rozgrywkach,bowiem dwa wcześniejsze mecze przełożyli na listopad.Ogólnie mecz prowadzony był w szybkim,ofensywnym tempie.Do przerwy remis 2:2,a jedną z ciekawszych akcji było dwukrotne wtargnięcie na plac gry psa,o którego posiadanie zostałem zresztą “oskarżony”.Po przerwie strzelano aż miło.Słońce niestety też grzało aż miło.Można by rzec,że wszystkie warunki do wystawienia pozytywnej noty spełnione.Poza jednym.Nie doczekałem się biletu.Mam wprawdzie w kolekcji podarowany mi przez redaktora Trzi rogi elwer okaz,ale jest on tak ładny,że liczyłem na uszczęśliwienie innych kolekcjonerów.Dziewiąta liga czeska to chyba już jednak niebiletowany obszar.Po spotkaniu spokojny spacerek na dworzec,gdzie oczywiście znów opóźnienia.Szczęśliwie jednak wyrobiłem się na połączenie międzypaństwowe w Bohuminie.Kolejny cel w Ostrawie? Rapid Muglinov,położony 30 minut od dworca,a 10-15 od Lokomotivy.

Nędzny puchar

(78)
(7.9.2016 16:30)
LKS 1908 Nędza-Dąb Gaszowice 2:5 (0:4)
Puchar Polski-podokręg Racibórz
widzów:80
wstęp wolny

W środku tygodnia we wrześniu trudniej już o kolejkę ligową,niemniej jednak puchary lokalne to towar dość dostępny.Tego dnia rozgrywano wojewódzki puchar opolski,ale i rybnicki i-co najistotniejsze raciborski.Puchar doszedł już do fazy ćwierćfinałów.Co roku łudzę się,że w moim rodzimym podokręgu rozgrywki “tysiąca drużyn” będą miały jakąś rangę i wzbudzą emocje i co roku przeżywam rozczarowanie.Do rozgrywek zawsze zgłaszają się z musu kluby IV ligi i okręgówki,a z niższych lig dochodzi parę listków figowych.W tym sezonie aż cztery,co spowodowało,że konieczne było rozegranie rundy przedwstępnej-oczywiście w środku tygodnia.Mecz Strzelca Rzuchów z Bukiem Rudy Wielkie może być przykładem kuriozalności.Strzelec jako klub z klasy A zgłosił się dobrowolnie.Zresztą klasa A to maksymalny pułap pucharowiczów. Ostatnimi drużynami z klasy B (naonczas) były LKS Markowice i Olszynka Olza,które zgłosiła akces pucharowy w sezonie 2014/2015. Po czym pierwotnie mecz ze względu na stan boiska przełożono (w kuluarach można było usłyszeć inną wersję),a w drugim terminie mecz trwał 45 minut…Kolejną z drużyn,która podjęła rękawicę była Stal Kuźnia Raciborska.Wygrany mecz rundy wstępnej to jedyny triumf tej ekipy po dziś dzień.Potem nadeszła klęska z Nędzą (dlatego taki esej powoli mi się tutaj tworzy) i pięć porażek w lidze.Dąb Gaszowice to natomiast obrońca trofeum.

Ćwierćfinały rozgrywano w Czernicy,Borucinie,Zawadzie i Nędzy.W roku 2016 nie bawiłem jeszcze tylko w tej ostatniej miejscowości.Wchodzę na stadion-na trybunie krytej pustka (choć grała muzyka).Piłkarzy brak,a do meczu 30 minut.Widzę z daleka piłkarzy i chorągiewki na…bocznym boisku.Dla mnie-rarytas.Aż przypomniał mi się mecz pucharowy Nędzy (moja pierwsza wizyta tamże!) z Unią Racibórz sprzed rzgrywany również na murawie “B”.Ślad fotograficzny pozostanie i będę miał groundhopperski splendor 🙂 Ponadto-to jeden z niewielu podokręgów w powiecie raciborskim,który dysponuje pełnowymiarowym boiskiem nr 2.Przyjechałem z nastawieniem,by wspierać Nędzę bo hipotetycznie półfinał również mógłby się tutaj odbyć,a komunikacyjnie (PKP,PKS) to najlepsza opcja.Niestety już pierwsze fragmenty spotkania pokazały,że jeśli ktoś ma pucharowe ambicje,to nie jest to raczej ekipa gospodarzy.Zresztą podsłuchałem,że puchar to zło konieczne.Wynik 0:4 w istnie piknikowym klimacie wpłynął demobilizująco na moją koncentrację.Zastanawiałem się,czy mecz niższej rangi będzie biletowany.Tym razem wolałem zostawić parę złotych w kieszeni,bo parę wzorów biletowych z Nędzy już w albumach sobie wyleguje 🙂 Gospodarze w końcówce wyszli nawet na 2:4,ale moje marzenia o dramaturgii meczu rozpłynęły się chwilę później.Dla mnie bomba-z racji tego bocznego boiska,ale gdyby jakiś groundhopper chciał poczuć w tę środę meczów klimat,to srodze mógłby się zawieść…I gdyby aura była dżdżysta-dla mnie także byłby to dramat 😉 Małym plusikiem jest przystadionowa knajpka,gdzie można sobie małe jasne zamówić.Z ciekawostek-mecz jako główny sędziował pan Stanisław Wieczorek.Zbieżność nazwisk z Ryszardem nieprzypadkowa 🙂

Po meczu pociąg był tak łaskawy,że się spóźnił i na mnie zaczekał.A to akurat taka opcja,że nie musiałbym nerwowo spoglądać na dogrywkę i ewentualne karne!