Energia z kopalni

(32)
(21.5.2016) (17:00)
Górnik Boguszowice-Górnik Radlin 4:2 (3:1)
klasa A Rybnik
widzów:80
cena biletu:5 zł

Wizytę w Boguszowicach przekładałem i przekładałem,bo chciałem kiedyś połączyć mecz piłkarski z meczem koszykarskim (hala znajduje się nieopodal stadionu,a oba obiekty nieopodal kopalni Jankowice).Ciągle nie mogłem trafić na taki terminarzowy dublet,który pozwoliłby połączyć mi ze sobą te dwie opcje.Aż wreszcie rybnickie koszykarki wycofały się z rozgrywek i póki co nie nastąpiła reaktywacja.Piękna,słoneczna pogoda skłoniła mnie do tego by trochę pospacerować po mniej znanych mi rybnickich zakątkach i przy okazji wreszcie na Górnika się dostać.Górnik w tym roku świętuje 90-lecie.Klub ma za sobą grę na wyższym szczeblu,ale z czasów świetności pozostał tylko ogromny stadion.Może inaczej stadion przypomina o dawnej świetności,bo złote czasy również ma za sobą.Brak aktualnie miejsc stricte siedzących.Przy stadionie znajduje się hotel.Byłem w okolicy obiektu sporo przed meczem i brama była jeszcze zamknięta.A później dostałem się…od strony dziurawego płotu.Po bilet się jednak zgłosiłem,wszak to podstawa.Nie przypominam sobie również,bym kiedyś widział spotkanie dwóch Górników w niższych ligach.Mecz od początku bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.Obie drużyny nie liczyły się w walce o awans,a patrząc na spotkanie można było odnieść takie wrażenie.Szybki,żwawy mecz z wieloma sytuacjami i dobrym tempem.Do połowy gospodarze prowadzili 3:1,a muszę dodać,że nie wykorzystali rzutu karnego.Może to energia z kopalni tak napędziła piłkarzy obu klubów?Po przerwie również nie było źle.Goście z Radlina zdobyli bramkę kontaktową.Ich radość nie trwała jednak zbyt długo,gdyż boguszowicki Górnik podwyższył prowadzenie.Radlinianie nie potrafili zdobyć trzeciej bramki,a boguszowiczanie choć atakowali to również nie potrafili sfinalizować akcji.Także druga połowa była mniej emocjonująca ale również ciekawa.Wyprawa udana.Zwiększyła się liczba rybnickich obiektów,które odwiedziłem w trakcie spotkań.Jak się okazało nie był to ostatni rybnicki obiekt opisywanego weekendu,ale o tym już w kolejnym wpisie.

Advertisements

Bramkowa rekompensata

(31)
(15.5.2016) (17:00)
LKS Rozumice-Orzeł Dzierżysław 0:11 (0:6)
klasa B-Opolski ZPN
widzów:60
wstęp wolny

Obiekt w Rozumicach miał zostać podbity przeze mnie i redaktora TRE 20 marca.Niestety wtedy na obiekcie byliśmy my,drużyna gospodarzy i sędzia zawodów.Wylądowaliśmy wtedy w ramach opcji awaryjnej w sąsiednim Dzierżysławiu.Gdy w majową niedzielę zbierałem się już na wypad do rybnickiego podokręgu,redaktor zaoferował ponowne podejście.Spojrzałem,kto ma zawitać i okazało się,że…Orzeł Dzierżysław.W tym wypadku bardziej obawiałem się,że tym razem to sędzia zawodów może nawalić :).Ale pan Wiesław Bieniasz był jak najbardziej na miejscu i dołączył do listy głubczyckich sędziów,których podziwiałem w akcji.Rozumice falują kadrowo,więc mimo ambitnych planów i reaktywacji klubu trudno stwierdzić,czy drużyna utrzyma się na dłużej.Orzeł w swej grupie jest poza wszelką konkurencją,a LKS (już nie jak kiedyś Błyskawica) nie licząc walkowerów na boisku ugrał bite cztery punkty.Zatem każdy inny wynik niż wysokie zwycięstwo gości mógł być zaskoczeniem.Wysoki wynik zaistniał już po pierwszych 45 minutach,choć akcję pierwszej połowy wykonał kot,sprawdzający jakość murawy.Po przerwie następowało odliczanie do dwucyfrowego wyniku,który stał się faktem “dopiero” na około 10 minut przed końcem meczu.A zatem lepsze 0:11 za drugim razem niż ewentualne 0:0 za pierwszym :)Orłowi życzyć zatem należy powodzenia w klasie A (tym meczem nieformalnie zapewnił sobie awans),a Rozumicom kadrowej stabilizacji.A nuż jakiś inny groundhopper w drodze z/na czeskie boiska będzie szukał jeszcze jednego spotkania? 🙂

 

Sztuczny substytut

(30)
(14.5.2016) (15:00)
GKS 1962 II Jastrzębie-Zdrój-Orzeł Palowice 2:4 (1:2)
klasa B Rybnik
widzów:20
wstęp wolny

Pierwotnie nawet nie myślałem o tym by w majową sobotę udać się do jastrzębskiej dzielnicy Moszczenica.Jednak nie miałem stadionu przy ulicy Kościelnej w swej kolekcji podbojów…Godzina perfekcyjna,do tego darmowa komunikacja na terenie powiatu wodzisławskiego (PKS) w sobotę.Biorę w ciemno.A stadion to nie byle jaki, gdyż w sezonie 1988-1989 GKS Jastrzębie (bez 1962) rozgrywał tutaj swe ekstraklasowe spotkania! Przez lata stadion jako arena oficjalnych spotkań ligowych (seniorskich) nie funkcjonował do momentu gdy reaktywowano przed paroma sezonami rezerwy GKS (dziła klub Orzeł Moszczenica-seniorów kiedyś miał,obecnie tylko grupy młodzieżowe).Wysiadam zatem na przystanku,polno-mostkową ścieżka docieram pod kościół,skąd przejście przez pasy dzieli od obiektu.A tam…pustka! Była już pora rozgrzewkowa,a ani żywej duszy na trawiastej części sportowego areału.Rezerwy jastrzębskiego klubo tydzień wcześniej nie dojechały na mecz do Jankowic,ale przecież mecz u siebie.Podchodzę pod boisko ze sztuczną nawierzchnią,a tam…rozgrzewa się…tylko Orzeł Palowice.Czyli co-zwiedzanie Moszczenicy mi pozostało?Podchodzę pod sektor najzagorzalszych fanów,którzy zagadnęli mnie “Piłkarski obieżyświat ? “.Byłem skonsternowany,ale pogadałem i okazało się że chłopaki się zbiorą.Fani zaczęli liczyć i cała jedenastka się zebrała.Lepszy rydz w sztucznym lesie (mecz) niż nic na naturalnym runie…Tylko że odbiór tego spotkania z punktu widzenia kibica bardzo utrudniony.Trybunka postawiona za płotem(!).Sektor ultras na rurach (industrialna sceneria to zresztą mały atut).A robienie zdjęć przez siatkę.Do końca rundy będę chyba unikał spotkań ze sztuczną opcją.W bramce gości około 50-letni bramkarz,który na pytanie “jak tam forma” odpowiedział “ponad norma” 😀 Parę minut później przelobował go Patryk Dudziński,do niedawna będący w kadrze II-ligowego ROW-u 1964 Rybnik.Woli chyba klub starszy o dwa lata,bo wrócił do macierzystego zespołu…Później goście przejęli inicjatywę,co zaskutkowało prowadzeniem do przerwy.W drugiej części zameldowałem się wewnątrz boiska i dogodniej mi się ten mecz oglądało.Jedną z ciekawszych sytuacja była ta z końcówki gdy…bramka stojąca obok linii bocznej wtargnęła na boisko :).Niestety byłem zbyt daleko od tego by tę sytuację uwiecznić.Goście marnowali sporo sytuacji,a gospodarze zdobyli bramkę kontaktową,co ożywiło mecz.Ale w 90 minucie padł gol na 2:4 i Orzeł dopisał kolejne cenne punkty w walce o awans do swojego rachunku.Z ciekawostek groundhopperskich:o 17 grała Granica Ruptawa.Szłoby zatem połączyć dwa mecze.Oczywiście mając do dyspozycji coś więcej niż komunikacja publiczna,bo obiekt Granicy leży “nieopodal”… 🙂 I tak się zastanawiam,czy kolejnym razem zaryzykować w nadziei na grę na naturalnej nawierzchni?

Derby bez werwy

(29)
(11.5.2016) (17:30)
Naprzód 46 Zawada-Naprzód 32 Syrynia 0:0
klasa okręgowa-Śląski ZPN
widzów:150
cena biletu:7 zł

Na 11 maja zaplanowano serię gier w śląskiej klasie okręgowej.Rafako miało według terminarza mecz wyjazdowy,tak więc musiałem rozejrzeć się za jakąś opcją terenową.Po selekcji pozostał mi do rozstrzygnięcia dylemat:Krzyżanowice-Rachowice czy Zawada-Syrynia.W Krzyżanowicach byłem w 2015 roku,w Zawadzie w 2014,ale…na meczu rezerw.Nie pamiętam już kiedy byłem na meczu pierwszej drużyna,wiec chyba to przeważyło.Zaskoczyła mnie wysoka cena biletu.Ale liczyłem,ze dobry poziom meczu wynagrodzi koszt.Niestety mecz strasznie rozczarował,a przy meczu derbowym oczekiwania są zawsze większe.Gdybym miał wybrać lepszą drużynę,to bardziej podobali mi się gospodarze.Mecz rozgrywany był w bardzo słonecznej pogodzie,ale trybunka położona w leśnej scenerii skutecznie neutralizowała upał.Gdyby jeszcze krzesełka nie były tak ubrudzone…W drużynie z Zawady na ostatnie 20 minut wszedł 40-latek-grający trener Robert Żbikowski.I gdyby siebie wystawił wcześniej do gry,pewnie by coś ukuł.Tym bardziej,iż spiker wspominał o tym,że w poprzednim wyjazdowym spotkaniu zdobył on zwycięską bramkę w 93 minucie!Szablon biletowy niestety taki sam jak 10,9,8,7,6,5,4,3,2 lata temu…Odnowieniu uległ za to budynek klubowy,szumnie zwany pawilonem.Choć po meczu miałem czekać koło 50 minut na autobus,to czas upłynął jak z bicza trzasnął.Mecz się nieco wydłużył i nieco czasu (z marnym skutkiem) zajęło mi zbieranie biletowych grzybów i ani się obejrzałem jak podjechał autobus…

Patent outsidera

(28)
(8.5.2016) (15:00)
Naprzód Borucin-Zryw Radonia 1:2 (1:1)
klasa okręgowa-Śląski ZPN
widzów:200
cena biletu:6 zł

Na ósmego maja nie planowałem indywidualnie żadnego spotkania,ale gdy nadarzyła się okazja,by z twórcą bloga Trzi rogi elwer w dogodnej dla mnie porze odwiedzić Borucin,nie omieszkałem z tej opcji skorzystać.Widziałem niedawno na wyjeździe rezerwy,przyszedł więc czas na pierwszą drużynę.Na wejściu szablon biletowy.Taki sam,jak w klasie A,ale droższy.Niestety-miejsc siedzących wciąż brak…Zryw Radonia,będący outsiderem ligowej tabeli jeden z jesiennych punktów zdobył w spotkaniu z…Naprzodem.I jak się okazało,ma patent na klub z przygranicznych stron.Choć początek był dla gospodarzy świetny.Po kilku minutach wyszli oni bowiem na prowadzenie.Później z czasem inicjatywę zaczęli przejmować goście z Radoni.Do przerwy remis.Po przerwie zeszło nieco meczowe tempo.Spotkanie ponownie ożywiło się w końcówce.Najpierw rzut karny dla Naprzodu i…pudło.A później zwycięska jak się okazało bramka dla Zrywu.Po słabym meczu Naprzód przegrywa,ale cały premierowy sezon w okręgówce będzie mógł raczej zaliczyć do udanych.A gdy rezerwom uda się awansować do klasy B,wtedy będzie pełnia szczęścia.I dwie ciekawostki.Tym razem zawodnik,z którym uciąłem sobie pogawędkę przed meczem zagrał całe spotkanie w pierwszej drużynie.A druga to postać spikera zwanego (przez samego siebie) Romulusem Borutanusem,który co tu dużo mówić na tle swych kolegów po fachu jest kimś nietuzinkowym.Choćby dla niego warto odwiedzać ulicę Cegielnianą w Borucinie 🙂

Rzadko spotykany dublet

(26)
(7.5.2016) (13:00)
Zryw Rudnik-LKS Gamów 3:2 (1:1)
klasa B Racibórz
widzów:100
cena biletu:4 zł

(27)
(7.5.2016) (17:00)
Ocice Racibórz-LKS Chałupki 2:3 (0:2)
klasa A Racibórz
widzów:100
cena biletu:5 zł

Rzadko się zdarza,by móc w okolicy połączyć dwa mecze,mając w dodatku spokojny zapas czasowy pomiędzy każdym z nich.Dlatego też staram się takie okazje wykorzystywać.Ale muszę tutaj wspomnieć o meandrach komunikacji miejskiej.Autobus linii nr 2 dojeżdża do Rudnika,ale…nie każdym kursem.Akurat kurs,która miał mnie dowieźć do celu dociera jedynie do Miedoni.Zatem musiałem urządzić sobie spacerek.Szczęśliwie aura sprzyjała.Sądziłem,że gospodarze wybrali taką porę meczu z powodów kadrowych.Tymczasem…mieli na ławce jednego rezerwowego.O podstawowym czynniku zachęcającym do wizyty w Rudniku już wspomniałem,ale warto wspomnieć o drugim.Obie drużyny dzieli parę kilometrów,czyli derby!Myślę,że 100 osób jak na sobotnie południe to niezła frekwencja.Przez kilka lat Gamów był najwyżej notowaną ekipą z gminy Rudnik,teraz jest…najniżej.W meczu z gminnym rywalem to goście jednak otworzyli wynik.Gospodarze zdążyli jednak w końcówce pierwszej połowy dwukrotnie zapisać się w protokole sędziego.Właśnie-zapomniałbym o ciekawostce.Jeden z bocznych rozjemców się spóźnił i mecz na linii rozpoczął społeczny asystent.Ale do rzeczy.Najpierw Zryw doprowadził do wyrównania,a w ostatnich taktach pierwszej części gry jego skład osobowy uległ pomniejszeniu po drugiej żółtej kartce dla jednego z zawodników.Jak ta zmian wpłynęła na przebieg gry?. Zryw po przerwie wyszedł na dwubramkowe prowadzenie!To ukazuje tylko słabość gamowian.Ponadto Rudnik wpuścił na zmianę jednego piłkarza,a Gamów wykorzystał limit zmian.Na około dziesięć minut przed końcem gry padła bramka kontaktowa,ale nie udało się przyjezdnym doprowadzić do wyrównania.Moje biletowe poszukiwania były nieudane.Powód?Wszyscy kibice byli zszokowani graficznym kształtem biletu (wśród nich ja!)i wzięli go ze sobą na pamiątkę.Ostatni sobotni kurs linii nr 2 po godzinie 15 rozpoczynał się w Rudniku :).Przemieściłem się zatem do miasta i najbliżej miałem na Ocice.A co nie do uwierzenia na meczu ligowym nie byłem tam rok czasu! Drużyna z Chałupek na Tuwima nie gościła jeszcze dłużej,ale nie będę szperał w statystykach kiedy ostatnio.Na Ocicach w zasadzie bez zmian.Po pierwsze:drużyna plącze się w tabeli w strefach średnio-niskich.Po drugie:szablon biletowy wciąż ładny,ponadto uległ pozytywnej modyfikacji.Ech,że też Ocice nie mogą grać w niedziele :).Goście,choć to beniaminek prezentowali się lepiej i skuteczniej czego efektem dwubramkowe prowadzenie do przerwy.Po przerwie bramka kontaktowa.Później podwyższenie 1:3.Na kwadrans przed końcem ponownie Ocice złapały kontakt.Miały ponadto w końcówce dwie takie sytuacje,po których powinny doprowadzić do wyrównania.Tak się nie stało…Ciekawe czy po raz kolejny uda się pozostać w klasie A,czy tym razem pula szczęścia ulegnie już wyczerpaniu…

Mokro w Suszcu

(25)
(3.5.2016) (17:00)
Krupiński II Suszec-LKS Frydek 1:2 (0:2)
klasa A Tychy
widzów:50
wstęp wolny

Trzeciego maja przypadło na wtorek i znów przez obligatoryjność nie dało mi się niczego połączyć,korzystając z ostatniego dnia biletu turystycznego.Gdy wychodził na pociąg,akurat zerwała się ulewa.Potem jadąc pociągiem do samego Rybnika zastanawiałem się,czy zostać w pociągu i wylądować pod krytą trybuną w Czerwionce.Czy też przesiąść się i zaryzykować.Zwyciężyła we mnie chęć debiutu meczowego na boisku przy ulicy Klubowej w Suszcu.Obiekt ten do 2011 roku służył pierwszej drużynie,a następnie klubowi UKS Suszec,który później przekształcił się w rezerwy Krupińskiego.W rundzie jesiennej udało mi się obejrzeć mecz na nowszym obiekcie (w tym samym czasie na Klubowej grały wtedy rezerwy!).Postanowiłem wtedy,że przy najbliższej okazji zaliczę również “old ground”.A że trudno bez biletowej promocji wybrać się na mecz rezerw,trafiłem tam dopiero w maju 2016 roku.Tym bardziej,że rezerwy w zeszłym sezonie balansowały.W tym sezonie też są na granicy spadku do klasy B i niepewność co do ich losu wciąż istnieje.Niestety,choć gdy wyszedłem z pociągu nad częścią suszeckiego nieba widniało słońce,to z drugiej strony czarne chmurzyska.I lało przez bite 90 minut!Do tego było zimno.Chciałeś-masz!Nie było biletów,ale mam w kolekcji okaz z jesieni.A kiedyś na Klubowej kryta trybuna była…Ciężko mi zatem opisywać szczegółowo mecz,bowiem marzyłem tylko o lepszej aurze,która nie nadeszła…Zapamiętałem tylko dwa fakty.Pierwszy,że linie na boisku zmył deszcz i spotkanie rozpoczęło się kwadrans później (jakby tego jeszcze brakowało!) Krupiński w pierwszej połowie nie wykorzystał rzutu karnego.W drugiej-już tak :).Goście dowieźli jednak zwycięstwo do końca,co uszczęśliwiło licznie przybyłych kibiców z Frydka.Wspomniane opóźnienie nawet mnie później… ucieszyło,biorąc pod uwagę rozkład jazdy (co do odległości stacji-patrz zdjęcie :)).Budżet przeznaczony na bilet został przeze mnie skonsumowany w… Klubowej,na Klubowej.I tylko jednej rzeczy nie mogę pojąć.Dlaczego “hospoda” odgrodzona jest od boiska murem.W Republice Czeskiej klub chyba nie otrzymałby licencji za takie zagospodarowanie terenu…