Łabędzi śpiew

GTK Gliwice-SKK Siedlce 72:51
I liga koszykówki mężczyzn
cena biletu:10 zł

Nbit Gliwice-GKS Futsal Tychy 7:0
I liga futsalu mężczyzn
wstęp wolny

Pomimo tego,ze zimowe miesiące powinny obfitować w ogromny wybór wydarzeń ligowych,to trafiają się takie weekendy,jak ten 7-8 lutego 2015( z mego punktu widzenia).Pominę już fakt,że w Raciborzu takowych wydarzeń nie było.To nie metropolia taka jak Katowice,ale i w tej metropolii nie można było niczego takiego wyłapać.Częśc lig (zwłaszcza tych niższych) pauzowała (ferie w woj.śląskim pewnie też się do tego przyczyniły).Zdecydowałem się zatem na dublet łabędzki.Między innymi z racji tego,że w niedzielę gliwicki futsal był chyba jedynym sportowym wydarzeniem w moim kręgu dostępności.Pomyślałem sobie,że będzie to dobra okazja,by przetestować mini bilet turystyczny.Oferta ta obowiązuje już od wakacji 2014,ale ja skusiłem się dopiero w ferie 2015…I witamy w krainie absurdu.Bilet turystyczny Przewozów Regionalnych w wersji full można nabyć w kasie Kolei Śląskich,ale w wersji REGIO nie można.Niektórym konduktorom się tego wytłumaczyć nie da,i zrobi się wtedy turystyczny za 47 złotych…Co ciekawe, do Łabęd z Raciborza samochodem jest bliżej o jakieś 20 km niż pociągiem (przesiadka w Kędzierzynie dodaje km).Hala “Łabędź” została oddan do użytku niespełna rok temu.Jej największą zaletą (z kolejowego punktu widzenia) jest niewątpliwie lokalizacja.Wysiadamy na stacji,skręcamy w prawo i po jakichś 10 minutach jesteśmy u celu.Na “codzień” obcuję z koszykówką męska najniższego szczeblu,i odkąd emocjonuję się ligowymi występami raciborskich trzecioligowców chciałem wybrać się na wyższy szczebel basketowy.Wielokrotnie przymierzałem się do GTK,gdy występowali w II lidze,a ich areną była hala akademicka położona w centrum.Nie wypaliło.GTK awansowało tymczasem szczebel wyżej.Myślałem,że na wstępie załapię jakiś ładny bilet,tymczasem pani kasjerka obdarowała mnie paragonem…Gdy zobaczyłem,gdzie klub ma siedzibę,wtedy zrozumiałem czemu.Skoro Okrzei,to musi być paragon…Co do hali-rzecz najważniejsza widownia.Zupełnie nie rozumiem dlaczego krzesełka zostały porozdzielane metalowymi barierkami,a w najniższym rzędzie ogląda się mecz telewizyjny-przez szybę…Nie wiem,mi to jakoś utrudniało odbiór,i dobrze że nie jest to dla mnie macierzysty obiekt halowy…Na wysokości parkietu też są miejsca ławkowe,ale nie wiem czy można z nich ot tak korzystać.Jako przyjezdny nie chciałem tego sprawdzać :).Mecz rozpoczął się o 18:00,czyli z punktu widzenia rozkładu jazdy idealnie…Przyznam szczerze,liczyłem na sporą jakościową różnicę,tymczasem momentami obie ekipy popełniały takie błędy jak dzielni raciborscy trzecioligowcy…Zarówno GTK,jak i SKK okupują dolne rejony tabeli.Drużyna z Siedlec w drugiej kwarcie nawet doprowadziła do remisu,ale w drugiej połowie gliwiczanie włączyli piąty bieg,i odskoczyli.Najbardziej podobała mi się obfita tablica,na której można było śledzić ile przewinień ma na koncie poszczególny gracz,a po udanych akcjach gospodarzy wyświetlały się komunikaty w rodzaju “ładny kosz” etc.Łabędzki dworzec pokrywa już warstwa sniegu,jednak była to jeszcze mała pierzynka…

Niedziela,godzina 15.No to ruszamy,by rozpocząć drugi łabędzki epizod sportowy.Godzina 17,jestem na miejscu.Mecz futsalowy miał rozpocząc się o 18.Kusiło,by podreptać jeszcze na stadion ŁTS Łabędy,ale obfite ilości śniegu sprawiły,że zawróciłem.Melduję się około 17:30.Wchodzę do hali,a tam panowie z klubu Nbit mnie ładnie witają,wskazując drogę na trybuny (wyglądałem na przyjezdnego? 🙂 ).Powiedzieli,że…mecz już trwa.Konsternacja mnie ogarnęła.Wszędzie (gdzie sprawdzałem) było podawane,że rozpocznie się o 18.Na 17 bym się spóźnił,ale gdybym wiedział,to nie stosowałbym “snuja”.Byął bodajże 9 minuta i na tablicy wynik 1:0.Uff,dobrze że tylko jedną bramkę nieświadomie przegapiłem.Widzów troszkę mniej niż na koszykówce dzień wcześniej.A przecież Gliwice to kolebka polskiego futsalu.Ekipa Nbit wcześniej wsytępowała na hali w Sośnicy.Druga siła Gliwic lideruje I lidze,i wiele na to wskazuje,że wprzyszłym sezonie będzięmy mieli ekstraklasowe derby.Tyszanie natomiast to spadkowicz z elity.I po spadku regres postępuje,bo team błąka się w dolnej połówce tabeli…Różnicę wskazuje jednoznacznie wynik.Spiker (jeśli się nie mylę Andrzej Sługocki,”nadający” przede wszystkim na meczach Piasta) w pewnym momencie podwyższył nawet prowadzenie gospodarzy o jedną bramkę,co zresztą…później się dokonało.Troszkę szkoda,że nie obejrzałem całego meczu,ale powiedzmy,że był to niedzielny bonus do sobotniej koszykówki.Z ciekawostek:klubowa maskotka i kącik malowania twarzy dzieciom.Po meczu spotkał mnie “bonus” w postaci dojazdu na dworzec główny w Gliwicach.A tam spustoszenie.Wszystko poznikało,gdyż remont.Obok ma powstać jakieś tymczasowe cudo.Może będzie okazja,by to zobabczyć wiosną?