Beskidzka piłka cz.3

[83]
Soła Żywiec-LKS Leśna 1:4 (1:1)
klasa A-Żywiec
widzów:150
cena biletu:4 zł

[84]
LKS Czarków-Sokół Wola 3:6 (1:3)*
klasa A-Tychy
widzów:80
kwestia biletowa nierozstrzygnięta

*1-45

 

By skompletować beskidzki hat-trick potrzebne mi było spotkanie z podokregu Żywiec.I to najlepiej w niedzielny poranek.Mówisz-masz.Soła o 11:00.Połączenie pociągowe idealne.Pogoda dość kapryśna przed,w trakcie,i po meczu.Nie miałem specjalnych wymagań,tymczasem miałem okazję podziwiać w akcji lidera żywieckiej serie A.Leśna pzred tym meczem miała na koncie komplet zwycięstw.Boisko Soły położone jest jakieś kilkanaście mnut spacerkiem od dworca kolejowego.I jest położone…w okolicach rzeki Soły,rzecz jasna.Z boiskiem “zrośnięte ” są też korty tenisowe.Klimatycznie.Na prowadzenie wyszli goście,a później pieknym strzałem odpowiedzieli gospodarze.Parę minut przed końcem pierwszej połowy miała miejsce kluczowa sytuacja dla przebiegu gry.Starcie bramkarza gości z zawodnikiem Soły,zakończone czerwoną kartką.Do połowy ytrzymał się wynik remisowy,a po przerwie bramki zdobywali tylko goście.Napastnik Soły nerwowo nie wytrzymywał,krzycząc do kolegów “czego my bronimy??”.Zarówno mecz,jak i obiekt bardzo mi się spodobały.Określenie “waleczni górale” bardzo adekwatne,gdyż tych elementów na boisku nie zabrakło.Mając trochę czasu do pociągu zmierzającego w moje strony,zahaczyłem jeszcze o obiekt,na którym swe mecze w IV lidze rozgrywa drużyna Czarni-Góral Żywiec.Oba boiska dzilei może z 1-1,5 km.I kilkanaście minut spacerkiem prostą drogą.Na niej można natknąć się również na Orlika :).I przy stadionie spotkał mnie pech.Wysiadł aparat i groundspotting nie został uwieczniony.Pocieszeniem był dla mnie fakt,że stadion był otwraty.Pomyszkowałem więc po obu krytych trybunach,i znalazłem parę biletów.fakt ten cieszy tym bardziej,że Czarni-Góral grali mecz u siebie tydzień temu.Tak-łupy zapewne byłby obfitsze.I od tej pory reszta mojej wyprawy została utrwalona jedynie w moje wyobraźni.

Pociąg relacji Zwardoń-Katowice,i wysiadka na stacji Piasek.Mogłem zatem doświadczyć groundspottingu przydrożnego wzdłuż obiektu Czarnych Piasek.Nawet gdyby grali u siebie,musiałbym spasować.Za to całą połowkę mogłem “dopaść” na boisku LKS Czarków.Musiałem owime kierować się linią kolejowa Pszczyna-Racibórz.A stacje kolejowe Piasek/Czarków ze sobą nie “współpracują”-tory idą inaczej.Ot taka ciekawostka.Ale zawsze można ładnie kombinować z meczami i stacjami.Pieszo z Piaska do Czarkowa wyszło mi jakieś 20-25 minut.Obiekt ulokowany jest po przeciwnej stronie do obiektu w Piasku :)Jest “półogrodzony”.Na plakacie w rubryce cena biletu widniała pustka.A bileciarze jeśli sa,to atakują raczej po przerwie.Nic to-będę musiał w Czarkowie kiedyś obejrzeć pełen mecz i zrobić zdjęcia.Połowka szybko przeminęła i musiałem zmierzać w kierunku stacji kolejowej.Szukając jej doszedłem….do stacji kolejowej Radostowice (!?).I tak zakończyl się mój wielowrażeniowy weekend dalekobieżny 🙂

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s