Aerorezerwy

[42]
FC MSA Dolní Benešov “B”-Sokol Litultovice 4:2 (4:0)
VIII liga czeska
widzów:30
cena biletu:5 koron

Piłkarska środa nie wypaliła (brak odpowiedniej komunikacji).Piłkarski czwartek także (tylko jeden czeski mecz w okolicy o 18:00).Pilkarski piątek?A czemu nie.I bynajmniej nie w Rybniku.Bo ten dzień tygodnia najbardziej kojarzy się właśnie z wieczornymi występami Energetyka ROW.FC MSA Dolní Benešov gra na miejskim stadionie,natomiast
FC MSA Dolní Benešov “B”,czyli rezerwy muszą zadowolić się wiejskim boiskiem.Dla groundhopperów to zawsze pretekst,by zrobić sobie wycieczkę “za miasto”.Zábřeh to część miasta,w której największą atrakcję stanowi niewątpliwie lotnisko.Ale nas bardziej interesuje latanie po balem na boisku.A te ulokowane jest w innej części dzielnicy.Trudno powiedzieć,że zacisznej,bo nieopodal znajduje się ruchliwa trasa,a co rusz na niebie coś nam bzyczy :).Do tego w tę i we w tę kursują ciągniki.No ale niech będzie.Przy wejściu na obiekt bileciarz.No właśnie…Trochę mnie przyćmiło,gdy “zażądał” aż…5 koron.A w zamian…los na tombolę.Jako że biletu właściwego nie było,nie pozostaje mi nic innego,jak uznać tenże za…bilet właściwy.Ogólnie z Dolním Benešovem w kwestii biletów jest problem.Niecały rok temu na meczu puharowym z Opavą bilet skladał się z programu meczowego i naklejki.A na rezerwach-tombola…Jest to najtańsza czeska wejściówka,jaką do tej pory nabyłem.A to przecież “aż” 8 liga (dla przykładu Slużovice z tejże ligi winszują sobie aż 20 korunek).Boisko zabrzeskie jest bardzo…szerokie.Nie wiem nawet czy nie aż za bardzo.Nieopodal niego rozciągają się druty telegraficznie.W czasie burzy nie polecam…Mecz rozpocząl się od zdecydowanych ataków gospodarzy,którzy chyba wsparli się jakimiś posiłkami z pierwszego teamu.Do takich podejrzeń skłania fakt,że to goście przed meczem w tabeli plasowlai się znacznie wyżej.Co do gości to w pierwszej połowie najładniej prezentowały się…ich stroje,na których wypisane były nazwiska.W niskiej czeskiej lidze dawno albo wcale się z tym nie spotkałem.Jak się okazało,dzień później w Polsce była powtórka z identyfikacją placową 🙂 (ale o tym w kolejnym poście).Ale największą gwiazdą był chyba starszy sędzia boczny.Wiek emerytalny już zapewne przekroczony (nawet po jego wzroście).Nie wiem,z jakich względów miast krążyć wzdłuż linii bocznej urządzał sobie przechadzki…po terenie trawiastym.Piewsza połowa pod dyktando gospodarzy.Wysokie prowadzenie ich uspiło,i w drugiej części meczu oddali pole gry Litultovicom.Kilku sytuacji mieli-owszem.Ale to goście wygrali drugą część partii.Pogoda się pogorszyła.Deszcz,zachmurzenie,chłód.A prym w tej scenerii wiódł gracz o nazwisku Korbel.Pogadanki z sedziami,niestandardowa fryzura,dynamiczne akcje,wola walki.A przede wszystkim dwie zdobyte bramki.Mógł się podobać.Mecz skończony,pozostało odlecieć,tfu odjechać z powrotem.Dobrze,że Czesi zawsze idę na rękę groundhopperom,bo w innym terminie bym pewnie nie miał okazji,by się tam na meczu znaleźć.A w meczu Meksyk-Kamerun rozgrywanym w tym samym czasie padła tylko jedna bramka…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s