Basen w niedzielę nieczynny.Hala w poniedziałek ligowa.

[102]
SFC Opava “B”-FK Mohelnice 2:0 (1:0)
Divize “E” (IV liga czeska)
widżów:55
cena biletu:20 koron

Tydzień temu w niedzielę meczowaliśmy z rana.Sytuacja ta uległa powtórce.Po sobotnich wrażeniach indywidualnych połączyliśmy siły.Było kilka opcji do wyboru.Ale jakoś w naszych rozmowach przewijała się nazwa Opava “B”.Lubimy obiekt w opawskich Miejskich Sadach…No ale szkopuł w tym,że właśnie “emisja” meczu na innym opawskim boisku niż stadion miał być czynnikiem decydującym o wyborze.Rezerwy SFC swe spotkania rozgrywają (?) na boisku “U koupaliště” ulokowanym z innej strony parku.A żaden z nas do tej pory meczu tam nie obserwował.Żeby jeszcze podkręcić dramaturgię nadmienię,że wiosną opawskie “beczko” grało w Kyleszowicach na sztucznej nawierzchni.Stawiamy się zatem na miejscu punktualnie,nawet przed czasem.A tymczasem obiekt zamknięty!Piłkarze się nie rozgrzewają,choć powinni.Panikujemy,że może Czesi nie przestawiali czasu.Z prezydentem Zemanem “všechno je možné”  :).Obsada głosiła,że mecz ma być tam a tu klops.Dochodzimy zatem do stadionu.Przed wejsciem głownym….pustka.Tego by już za dużo było!My chcemy meczu!Udaliśmy się w kierunku wejścia na trybunę A,tracąc jakieś 120 sekund meczu.Szczesliwie grano i pani kasowała za bilet.Ale nam numer wywinęli…O tym gdzie jest mecz wiedział oczywiście opawski “ikon” czyli Dżeky,za którego plecami się ulokowaliśmy.Czemu zatem ten mecz odbył się na głównym estadio,skoro frekwencja była patowa i słusznie otworzono tylko jedną trybunę?To już pozostanie tajemnicą.Ale każdy mecz to chcoiaż jakieś minimalne nowości.Nigdy jeszcze nie patrzylismy na mecz z wysokości trybuny “A”,tak więc satysfakcja gwarantowana.Sam mecz zapowiadał się ciekawie,bo zarówno gospodarze,jak i ich rywal zaliczają się do czołówki w swej lidze.A Opava może by chciała awansowac,gdyby…awansowało “aczko”…Na mecz patrzyło się przyjemnie.Chociaż przypomniał mi się sierpniowy mecz w Vitkovicach.Tam też przepiękny obiekt,wypełniony pustkami.Nie było meczowej atmosfery i tyle.Taka zapewne pojawiła by się przy basenie,ale ten nam zamknęli…Choć teoretycznie była szansa na obejrzenie choć jednego meczu,to jakoś lokalny repertuar mnie nie zafascynował i rachunek zamknał się w jednej niedzielnej potyczce.

By umieścić ten post zaczekałem do teraz,gdyż chciałem poświęcić kilka akapitów koszykówce.W poniedziałek byłem pierwszy raz na meczu drużyny koszykarskiej Ofensywa Racibórz.Jakoś tak się złożyła,że zrobiła się zaległość.Ligowy mecz w poniedziałek?Taką opcję biorę w ciemno.A że w koszykówce?Rok temu w trzeciej lidze koszykówce debiutowała ekipa RKK Racibórz.Czy zmieniła zatem nazwę?Nie!Jest drugi team,w kadrze z…kilkoma byłymi graczami RKK.Patrząc na wyniki obu teamów zastanawiam się nad sensem takich rozwiązań.Ale wcale się nie zdziwię,gdy za rok zagra trzecia koszykarska ekipa z Raciborza w III lidze.Nie wiem,nie znam się,nie rozumiem.W najbliższym czasie ligowe derby Raciborza w koszykówce.Ale niestety nie w poniedziałek….

Dżeky z “tylca”

Advertisements

Cygańska jesień

[101]
TJ  Viktorie  Starý  Bohumín-TJ Sokol Dolní Lutyně-Věřňovice 0:4 (0:2)
VIII liga czeska
widzów:55
cena biletu:10 koron

Cudze chwalicie,swego nie znacie.Człowiek w poszukiwaniu futbolowych wrażeń lig niższych zapuszczał już dalej,a tuż za granicznym mostem jeszcze na meczu nie gościł.Nie wiem,jak mogło dojść do tego niedopatrzenia…Ale przypuszczam,że źródłem ambarasu jest przynależność podokręgowa Viktorki.Miasto Bohumin należy już bowiem do okresu Karwina.Podobnie więc jest z futbolowymi ekipami.A człowiek patrząc w tabele skupia się głównie na okresie Opava.A dystans jest bliższy,niż do niejednego klubu z tegoż.By zakończyć ten wątek,nadmienię że na dystansie kilka kilometrów istnieją trzy kluby,które nawet gdyby chciały zagrać razem w jakieś lidze,to nie ma jak.TJ  Viktorie  Starý  Bohumín-podokreg Karwina,LKS Chałupki-podokręg Racibórz i TJ Sokol Šilheřovice-podokręg Opava.Dodam też,że LKS Chałupki za jednego z rywali ma LKS Ruda Kozielska.Kluby dzieli dystans około 50 km.Gdyby Chałupki grały w czeskiej lidze,to nawet najdalszy wyjazd nie przekroczyłby tej wielkości…
Gdyby Viktoria grała by wyżej,pewnie fama dotarłaby do mnie,i odwiedziłbym ten obiekt znacznie szybciej.Korzystając z sierpniowej pogody u schyłku października zrobiłem sobie więc wycieczkę do Bohumina,w  której klu programu stanowił oczywiście mecz piłkarski.Choć jak wyjaśnię później,to trochę nadużycie.Wysiadka na stacji PKP Chałupki,przejście przez most graniczny i w jakieś 20 minut spacerkiem jesteśmy już na obiekcie Viktorie,który znajduje się w bocznej uliczce,nieopodal szpitala.Miałem multum czasu,więc zrobiłem sobie jeszcze groundspotting w postaci wizyty na obiekcie FK Bohumin.To jakieś 30 minut od Viktorii.Tak więc wychodzi na to,ze w niecałą godzinę można zajść z Chałupek na mecz FK Bohumin.I wreszcie punkt główny.Jakiś kwadrans do meczu,a zawodników nie widać na rozgrzewce.No ładny klops.Jeszcze tego brakowało.Zawodnicy się pojawili,ale…nie było rozchodcy.Gdy się łaskawie pojawił,w okolicach godziny 15:07 rozpoczął mecz.O samym meczu nie da się jednak zbyt wiele mądrego napisać.Niby to ósma liga,ale…w podokręgu Karwina jest to najniższy możliwy szczebel.Czy jest ósmym,czy dziesiątym-nie ma to znaczenia.Najniższy szczebel musi oznaczać najniższy stopień piłkarskich umiejętności.A gospodarze to oczywiście najniżej notowana drużyna w najniższej lidze.Dwa tygodnie temu był “hit” z Bludovicami-coś jakby Pietraszyn z Bełsznicą.Ale mecz planowany był na 15:30,więc z Chałupek na Racibórz bym się już nie wydostał.Myślałem,że minimalnie większy poziom prezentuje ekipa z Wierzniowic,ale pomimo wyraźnego zwycięstwa także trudno ekscytować się ich walecznością,czy fajerwerkami technicznymi.Ale co tam.Liczą się ludzie.A ekipa Viktorii zaiste jest ciekawa można w niej znaleźć Romów,słabych juniorów i panów z brzuszkiem.Mieszanka wystarczająca na niziny karwińskiej piłki…Polecam stronę internetową klubu i skład:

http://www.viktoriebohumin.cz/home/soupiska-muzi

Można się np dowiedzieć o sympatiach politycznych.Wspominam o nich gdyż w dniu meczu w Czechach odbywały się wybory krajowe.

Mimo beznadziejnego poziomu piłkarskiego obiekt jest klimatyczny.Jest klubowa hospoda,a porządkowi w trakcie pierwsze j połowy wspomnieli sobie,że i jakieś klobasy wypadałoby upichcić.Jedynie te drzewa z jednej strony irytują strasznie.Z drugiej strony jest lepiej,ale akurat świeciło na tę część arealu słońce.Liczyłem,że rekompensatą będzie najlichszy bilet z pieczątką.I był najlichszy,tyle,że…bez pieczątki!Jedynie cena przyzwoita.Zaspokoiłem swą ciekawość i czekam na wzrost poziomu starobohumińskiej kopanej.Wtedy złożę ponowną wizytę….

Dzień 4.Pozor vlak.

[99]
TJ Sokol Mokré Lazce – TJ Tatran Štítina 1:1 (0:1)
VI liga czeska
widzów:250
cena biletu:20 koron

[100]
Płonia Racibórz-LKS Chałupki 2:3 (1:1)
klasa B Racibórz
widzów:50
bilety tylko dla Chałupek 🙂
Stadion KS Unia Racibórz

Nigdy dotąd nie byłem na meczu w Lazcach.Ani tych Suchych,ani tych Mokrych.A pojedynki pomiędzy tymi ekipami na niwie ligowej trzeba na jakiś czas odłożyć…A jeszcze wiosną obie ekipy występowały w tej samej lidze.Czemu nie byłem dotychczas właśnie w Mokrych?Z racji godziny rozgrywania spotkań.Niedziela,10:00.A jeśli nie ma opcji Mokre-Suche/Suche-Mokre,to jakiż inny mecz jest wystarczającą zachętą,by w niedzielny poranek obserwować mecz w Czechach?Derby,rzecz jasna.Boisko w Mokrych Lazcach znajduje się…na stacji kolejowej.Albo też stacja kolejowa znajduje się na boisku.podróż pociągiem ze Štítiny trwa aż…2 minuty.A pociągi kursują często,i można się dostać nawet do Czeskiego Cieszyna.Podziwiamy zatem stacyjkę.Wtem nadjeżdza pociąg,a z niego wyskakuje circa 30 osób ze śpiewem na ustach i proporcem!I tryumfalny pochód na boisku,zajmujący jakieś 2 minuty.Ekipa wspierała swój zespół przez cały mecz śpiewem.Domaci także mogli liczyć na wsparcie przy użyciu instrumentarium w postaci…garnków.Jeśli chodzi o klimat meczowy i kolejowe otoczenie-rewelacja!Jeśli chodzi natomiast o grę,to jak to bywa w przypadku spotkań derbowych-mecz na remis.Na uwagę zasługuje ładny wzór biletu,nieczęsto spotkany w czeskich ligach niższych.In minus,że klub kasuje emerytów tak jak zwykłych widzów :).Przed meczem karierę kończył jakiś miejscowy szpiler i podziękowano mu godnie.A później już ruszyli.Sokol lepiej rozpoczął,ale to Tatran (notabene skąd taka nazwa dla klubu z okolic Opawy 🙂 trochę nieoczekiwanie objął prowadzenie.Na stronach powiązanych z klubem i gminą można dostrzec plany wielkiego arealu sportowego.Ale póki co-jedynym elementem jest specyficzne,wąskie boisko.W drugiej połowie gospodarzy wsparł sędzia,bo inaczej nie można określić wątpliwej jedenastki,która została przyznana na ich korzyść i wykorzystana.
Wrażenia jak najbardziej pozytywne.

Skoro mecz o 10,to można było tego dnia zaliczyć coś jeszcze.Mane wybrał równie wąskie boisko w Gamowie,a ja zdecydowałem się podtrzymać czeskie relacje.Płonia grała bowiem z Chałupkami,szkolonymi przez czeskiego coacha i z czeskimi graczami w składzie.Też się działo.Na początek afera biletowa.Jacyś juniorzy gości ponoć musieli zapłacić za wstęp.A ode mnie nie chciano ani złotówki.A gdyby chciano to bym się ucieszył,bowiem…bilety Wichru zmieniły barwą z zielonej na żołtą.Nie,nie zżółkniały :).Na boisku ciekawie zrobiło się w drugiej połowie.Najpierw karny dla gospodarzy,też taki mniej więcej jak w Lazcach (z mojej perspektywy).Około 70 minuty goście wyrównują i nie zamierzają złożyć broni.Chwilę później…czerwona kartka dla zawodnika nominalnych gospodarzy.Sztab Wichru się burzył,a czeski coach zalecał mniejszą dawkę alkoholu :).Ogółem napięcie meczowe,jakby to jakieś derby było.Goście strzelają na 3:2 i utrzymują ten wynik do końca.W końcówce przy linii bocznej pojawił się…kot.Ale nie zdążył wejść na zmianę…

Tydzień po tym obfitym tournee upłynął bezmeczowo.Choć meczy trochę było,to jednak z mojej perspektyw dostanie się na nie było niestety niemożliwe.Końcówka października,czyli runda jesienna jest już bardziej za,niż przed nami.Coś mało ostatnio opolskich gier w moim rozkładzie jazdy.Chciałbym zatem w tej końcówce pomeczować trochę w tym rejonie (choć oczywiście gdy będzie czeska okazja,to ten rejon ma priorytet).

Dzień 3.Under pressure

[98]
TJ Sokol Kozmice-FK Bolatice 1:1 (1:1)*
VI liga czeska
widzów:130
cena biletu:20 koron
*pomiędzy 83 a 92 minutą utrzymywał się wynik 2:1

Sobota obfitowała w groundhopperskie możliwości.Można było obejrzeć chociażby dwa następujące “dwupaki”:

14:30 (Vitkovice) Czechy-Gibraltar (U-19)
17:00 Banik-Znojmo

15:00 Slavia Opava-Dolni Moravice
17:00 (Opava) Chorwacja-Cypr (U-19)

Kierownik ekspedycji zarządził jednak jednomeczowy wypad,i mnie pozostało się jedynie podporządkować.Tym samym trafiliśmy do Kozmic.Gdy jakiś czas temu wyliczałem moje futbolowe podboje  w regionie Prajzska na liście braków widniał jedynie właśnie Sokol Kozmice.Ale jak się okazuje-nie mogę powiedzieć,że po sobotnim meczu mam ten region wypełniony.Do podboju pozostaje boisko w Zábřehu,dzielnicy Dolního Benešova,gdzie swe mecze rozgrywa “beczko” FC MSA.I boiska boczne.W przypadku wielu klubów służą one do rozgrywania meczy ekipy “B”.A to zawsze przecież inna meczowa perspektywa do uchwycenia.Kozmice to licząca 1800 obywateli wieś leżąca pomiędzy dwoma miasteczkami:Hlucinem i Dolnim Benesovem.Boisko natomiast znajduje się na samym końcu wsi,przy wjeździe do drugiej ze wspomnianych miejscowości.Lokalizacja jest fatalna.Co rusz,tak jak na Wilchwach przemykają jakieś samochody,zaburzając meczową percepcję.Ale:na obiekcie jest to co być powinno.Punkt gastronomiczny,tablica świetlna…Może tylko miejsca siedzące nie robią furory,ale dobrze,że przynajmniej są “oldskulowe” ławeczki.No i nawierzchnia-naprawdę bardzo zadbana.Bilecik standardowy.Rywalem gospodarzy była ekipa z Bolatic,które znajdują się…przed/za Dolnim Benesovem.Tak więc,można mówić o małych derbach regionu.Mecz niestety do porywających się nie zaliczał,i jego opis zbyt obszernym być nie może.Na początku wydawało się,że lepsi piłkarsko są zawodnicy Bolatic,ale z minuty na minutę poziom zniżał się z “fotbalu” do “kopanej”.Wydawało się,że goście obejmą prowadzenie,gdy piłka odbiła się od poprzeczki,i możliwe że przekroczyła linię bramkową.Nowoczesnych technologii w tej lidze jednak nie ma i pozostał wynik bezbramkowy.Niespodziewania,to Kozmice objęły prowadzenie.Później po raz pierwszy spiker wywarł “pressure”.Sytuacja była sporna,jednak nim sędzia zadecydował o uznaniu bramki dla Bolatic,na tablicy świetlnej zapalił się wynik remisowy.Sędzia uległ presji :).Po przerwie “drive” meczu  się nie wzmógł.Pozostało zatem skupiać się na tzw obocznościach.Na trybunach rozstrzygano dyleamty ekonomiczne w postaci ciułania korunek na złocisty napój,czy też hydrologiczne-dyskusje hydrologiczne o przepływającej wzdluż obiektu rzece Juliance.Gdzieś tak w 83 minucie mecz postanowił ożywić spiker.Ni stąd,ni zowąd (bo nie było w tym momencie jakieś bramkowej akcji) na tablicy świetlnej pojawił się wynik 2:1!Czy była to oferta dla sędziego,czy percepcja?Nie sprawdziło się ani jedno ani drugie,Sędzia pokusie tym razem nie uległ,a piłkarzy nie było stać na bramkowy zryw.Wynik na tablicy utrzymywał się do 92 minuty,a spikre po zakończeniu meczu mówił że vysledek utkani=1:1.Przy takich numerach nijaki mecz idzie w niepamięć,a pozostają “michałki”….

Dzień 2.Awaria prądu w doliczonym czasie gry.

[97]
Energetyk ROW Rybnik-Dolcan Ząbki 2:2 (1:1)
I liga
widzów:2400
cena biletu:10 zł

Do czterech razy sztuka.Po awansie na drugi poziom rozgrywkowy planowałem wizytę w Rybniku i wreszcie się ziściła.Piątek to dla mnie najlepszy dzień meczowy,jeśli chodzi o Rybnik.Cena biletu co godne szacunku pozostała bez zmian.Ba,odtąd każdy bilet zawiera datę i nazwę przeciwnika.Dla porównania 10 zł za mecz winszują sobie także dwie klasy rozgrywkowe niżej,w nieodległym Wodzisławiu Śląskim…W ciemno można obstawiać remisy w spotkaniach rybnickiego klubu.po piątkowym meczu mają ich na koncie już 9 na 13 gier! Bilety zawierają dokładne oznaczenie miejsca,na którym posiadacz wejściówki ma się ulokować.I padłem ofiarą przestrzegania regulaminu.Nabyłem bilet w ciemno i “wylosowałem” miejsce na łuku w sektorze XVI.Tymczasem ludzie stali nad sektorem przy barierkach…Ale przynajmniej wiem,na który sektor nie zlecać w kasie zamówienia :).Lepiej weszli w mecz goście,dopingowani dzielnie przez swych fanów  w liczbie…zera osób.Klatka w sektorze dla gości pusta.A prowadzenie było dziełem pochodzącego ze Śląska Szymona Matuszka.Do połowy jednak ROW zdążył odrobić straty,co zapowiadało emocje po przerwie.Jednak chyba dopiero ostatni kwadrans przyniósł więcej emocji.Gospodarze wzmogli swe ataki,co na piec minut przed końcem przyniosło wymarzone prowadzenie za sprawą dżokera Marka Gładkowskiego.Gdy wydawało się,że remisowe fatum zostanie przełamane….Sytuacja w polu karnym gospodarzy.Sędzia główny nie uznaje bramki.Następnie…goście protestują i po naradzie z liniowym,który też sygnalizował ofsajd zmienia decyzję!Znów ostatnia minuta i znów sędziowskie show.Notabene,w meczu Chemik Kędzierzyn-Sparta Paczków prowadzonym przez tegoż sędziego,goście zdobyli bramkę,grając w…dwunastu!Nie dziwota zatem,że stadion protestował i sklinał.Ja po meczu też sklinałem.Ponad godzina do pociągu.Ech-wypiłoby się w oczekiwaniu na pociąg piwko z jakimś groundhopperem,czy kimś podobnym (a rzadko kiedy mam przy okazji meczu na nie ochotę).Znajdujący się wizawi dworca bar “Ekspres” już niestety nie egzystuje….Pozostała mi zatem jesienna zaduma w dworcowej poczekalni.Może jeszcze  choć raz w tym roku się uda,bez konieczności dworcowych męczarni?

Dzień 1.Pod patronatem UEFA.

[95]
RTP Unia Racibórz-Konak Belediyesi GSK 0:0
Liga Mistrzyń UEFA
widzów:więcej niż na meczach ligowych
wstęp wolny

[96]
Czechy-Cypr 4:1 (3:1)
turniej kwalifikacyjny do mistrzostw Europy U-19
widzów:432
cena biletu:50 koron
Stadion Miejski w Opawie

Im dalej w jesień,tym rzadziej trafia się jakiś mecz ligowy,czy tez pucharowy w tygodniu.Ale nie ma na co narzekać.Czasem położenia Raciborza jest pod kątem piłkarskim wręcz wymarzone.Tak też było 17 października.Dwa mecze w czwartek?Jak najbardziej realne.I to w dodatku oba rangi UEFA.Na 14:00 zaplanowano mecz piłkarek.Godzina taka a nie inna z racji tego,że stadion OSiR Racibórz nie dysponuje sztucznym oświetleniem,a mecz mistrzyń Polski z mistrzyniami Turcji był spotkaniem rewanżowym.A wtedy jest możliwość dogrywki i rzutów karnych.Trzeba się więc było uwinąć przed zmrokiem.A wynik pierwszego meczu “groził” wspomnianymi konsekwencjami.Konak to najniżej notowana drużyna wśród tych,które pozostały w grze.Ale jak się okazuje,także w kobiecej piłce poziom międzynarodowy to progi galaktyczne.Sam mecz był strasznie nudny.Jak zwykle na trybunach więcej osób niż na “codzień”,ale to już chyba ostatni  mecz takiej rangi futbolu kobiecego w Raciborzu (pożyjemy-zobaczymy).I do tego niebiletowany.Rok temu były chociaż pamiątkowe plastikowe karty z meczu,a w tym roku nawet i tego brakło.Ogólnie wielki,wielki zawód.Mecz zakończył się w regulaminowym czasie gry.A to oznaczało,że można odreagować.Racibórz i Opava to miasta partnerskie.I skoro w jednym mieście UEFA urzęduje,to w drugim nie mogło być inaczej.Pół godzinki trasy,i przenieśliśmy się w inny świat.Na obiekt wyposażony w sztuczne oświetlenie,dzięki czemu mecz mógł odbywać się o godzinie 17:00.Stadiony w Opawie i Witkowicach to areny turnieju kwalifikacyjnego juniorów,rozgrywanego w Czechach.Tylko nieco ponad 400 dziwaków zdecydowało się wziąć udział w tym wydarzeniu.Na wstępie biletowy zawód mniejszego kalibru.Vstupenka univerzalna SFC Opava.Szkoda,że nie jakiś okolicznościowy listek z imprezy.Sam mecz rozpoczął się ciekawie.Siódma minuta,Czesi w natarciu.Bramkarz stopuje napastnika,i mamy pierwszą penaltę.Dominik Mašek pewnie egzekwuje jedenastkę 1:0.Kolejna akcja i...deja vu.Młodziutki gracz Hamburger SV podwyższa na 2:0.I nie była to ostatnia jedenastka  w tym meczu….W 35 minucie Cypryjczycy zdobyli kontaktową bramkę,jednak gospodarze odpowiedzieli chwilę później.Do przerwy 3:1.Jeśli chodzi o personalia, to naszą uwagę przykuł Christos Djamas.Ciemnoskóry Cypryjczyk w siatce założonej na głowie.Nie sposób się w ten sposób nie wyróżnić.Wypisz wymaluj Dossa Junior z Legii Warszawa (też Cypryjczyk) młodszy o parę lat.Druga połowa była mniej emocjonująca.Wszak wynik Czesi mieli pewny,a Cypryjczycy nie byli w stanie strzelić kontaktowego gola.Ale mecz zakończył się przytupem.Doliczony czas gry,trzecia jedenastka dla Czechów.Nie było już na boisku gracza,który mógłby ustrzelić penaltowego hattricka.Djamas otrzymał czerwień i zszedł z boiska.Chwilę później dołączył do niego bramkarz,który…nie interweniował przy egzekucji,a później gorąco protestował.Liniowy coś tam polazywał,ale główny gola uznał.Mogłem coś pokręcić,ale zamieszanie było spore.I tak minął piłkarski czwartek.