Pierwsze jesienne listki

[87]
Ocice Racibórz-Czarni Gorzyce 2:2 (1:1)
klasa A Racibórz
widzów:50
cena biletu:5 zł

[88]
Wicher Wilchwy-Iskra Rowień 2:0 (1:0)
klasa B Rybnik
widzów:80
cena biletu:4 zł

Jesień trzeba rozpocząć literacko.Parafrazując “Ocicami jesień się zaczyna”.Na ulicy Juliana Tuwima.Jakie zachowam wspomnienie z tego meczu?Niezłe.Rok temu Ocice były słynne z powodu swej passy porażkowej.Ale w tym roku drużyna z innej dzielnicy ma okazję przykuć uwagę groundhopperów.Nie bywam tam,bo bilety droższe,a i brak przeciwnika na nich.Co może przyciągać ludzi na raciborskie boiska.Tylko bilety,bo jeśli chodzi o poziom to jest on jaki jest.O samym meczu nie chce mi się zbytnio rozprawiać.Skupię się na innej materii.Otóż rywalem Ocic była drużyna Czarnych Gorzyce.Przez wiele,wiele sezonów rywalizowała czy to w starej (piąta) czy to w nowej (szósta liga) okręgówce.I tak sobie pomyślałem,ze nie było okazji do starcia między tymi ekipami.W sezonie 2002-2003 w klasie B grała wraz z Ocicami gorzycka drużyna,jednak było to “beczko”.Nie zawsze na Ocicach na biletach był rywal.Nie wiem kiedy ta tendencja się rozpoczęła ( i niech trwa i trwa).Ale skłoniła mnie ona do przejrzenia tabel.I tak od sezonu 2002-2003 Ocice w rozgrywkach ligowych nie rywalizowały z takimi klubami raciborskiego podokręgu jak:LKS Raszczyce,LKS 07 Markowice,Płomień Siedliska,LKS Zabełków,KS 25 Kokoszyce,LKS Wojnowice,Rozwój Bełsznica,LKS Adamowice,LKS Jankowice,Przyszłość Rogów,Silesia Lubomia,Górnik Pszów,Naprzód Syrynia,LKS Nędza.Natomiast tylko pucharowo rywalizowano na Tuwima z Unią Racibórz i LKS Krzyżanowice.Nie wymieniłem w tym zestawie jeszcze jednej nazwy.W tym sezonie tylko jedna z’aległość” będzie nadrobiona.LKS Owsiszcze także mijał się z Ocicami w ligowej hierarchii.Tyle statystycznych ciekawostek raciborskich.Pasjonatom polecam sporządzenie takich statystyk dla innych zespołów…

Natomiast w niedzielę,korzystając z ładnej,słonecznej pogody (ale niekoniecznie ciepłej) po raz pierwszy w tym roku (!) oglądałem rozgrywki rybnickiego podokręgu.Wicher z Płoni oglądam często (nawet za często),natomiast Wicher z Blazy Stadium to dla mnie nowinka.Niezmotoryzowany by dostać się na tenże obiekt powinni rozpocząć swą pielgrzymkę od…stadionu na Bogumińskiej.Z tego punktu należy przesunąć się na ulicę Kopernika.I wraz ze słynnym polskim/niemieckim* astronomem w jakieś trzy kwadranse można dostać się na boisko Wichru Wilchwy ulokowane przy tzw przelocie.Nie był to mój pierwszy kontakt z tym obiektem.Ale skoro powróciłem,to znaczy,że coś musiało mnie przyciągnąć.Trochę wynurzeń.Podbiłem go już w roku 2005,ale…na meczu rezerw Odry Wodzisław (które tam rozgrywały swe spotkania) z Unią Racibórz.Unia poległa 0:7,a bramki zdobywali wtedy tacy gracze jak Mariusz Nosal,Tomasz Albingier,Wojciech Caniboł czy Tomasz Świerzyński…Natomiast na meczu Wichru byłem tam raz.I moja wizyta trwała jakieś 10 minut.Wracając na rowerze z innego meczu widziałem,że jeszcze grają,to wpadłem.po latach przyszedł zatem czas na właściwą wizytę.I trafiłem dobrze.Kiedyś bilety były tam “powszechne”.A tu na wejściu szok.Nazwa i data przeciwnika.A do tego na drugiej stronie kadra zespołu.Wielkie brawa.Przed meczem pojawił się także spiker.Odczytał skład gospodarzy (tylko gospodarzy!) i tyle go było słychać.Jeśli chodzi o kwestie architektoniczne,to uwagę przykuwa napis “wejście dla kibiców”.Budynek klubowy tamuje bowiem dostęp do trybunki.A co za tym idzie,nie da się swobodnie hasać wzdłuż linii bocznej z aparatem.Mecz jednak nie był z kategorii tych,które słuzą tylko do fotografowania.Kilka minut i trzęsienie ziemi.Zawodnik gospodarzy wychodził na czystą pozycję,zatrzymał go obrońca gości.Efekt?Czerwona kartka i rzut wolny.1:0 dla Wichru.Niejeden by się tłumaczył,że wszedł źle w mecz.Ale nie Iskra.Zawodnicy z Rownia śmiało poczynali sobie w ofensywie,pomimo straty zawodnika.Do przerwy skromne 1:0.Zastanawiałem się,czy z biegiem minut przewaga gospodarzy nie wzrośnie.Ale gdzie tam.Osłabiona ekipa z Rownia miała swe bramkowe szanse.I szkoda,że żadnej z nich nie wykorzystała.Emocje utrzymywały się dość długo.Wicher wzmógł się w końcówce i zgasił Iskrę.Trafienie na 2:0 rozstrzygnęlo sprawę.Przyznam,że byłem pozytywnie zaskoczony kulturą gry.Są takie klasy B,gdzie albo piłkarze głównie biegają,a piłka im przeszkadza,badź też polują na kości.A tu ani jedno,ani drugie.Czeski mecz-po prostu.Na trybunie też przyjemnie.Bynajmniej z mojej perspektywy.Na uwagę zasluguje również sponsotr koszulkowy Iskry,czyli “Solidarność ” KWK Pniówek.Nie KWK Pniówek,tylko związek zawodowy w niej działajacy :)Wrażenia zatem jak najbardziej pozytywne!

Mecz w tygodniu niestety odpada (na 96,26 procenta).A w Knurowie Concordia podejmie wtedy rezerwy zabrzańskiego Górnika w pucharowej potyczce.Co do weekendu,to pożyjemy,zobaczymy.Ale fajnie byłoby choć jeden wyjazd zaliczyć.Dwa to by była pełnia jesiennego szczęścia.W Raciborzu ruszają także w następny weekend sezony siatkarski i koszykarski.Ale tymi sportami mocniej będę interesował się w późniejszym czasie.A jeśli chodzi o kosza,to w Raciborzu poza RKK pojawiła się druga basketowa opcja-Ofensywa.A ja bym chciał jakąś ligową drużynę w futsalu…

Advertisements

Sore throat

Ostatnio miałem serię piłkarskich śród w terenie.Passa została przerwana 25 września.Pokonała mnie infekcja gardłowa i niedogodne terminarze.Ech…jak ja nie znoszę emocjonować się wynikami przed monitorem czy TV.Skoro pojawił się zapis moich kibicowskich wrażeń,to niech chociaż ta seria wpisów zostanie podtrzymana.Chociaż nie mogę na początku w kwadraciku umieścić żadnej gry terenowej…Na środę zaplanowano kolejną rundę Pucharu Czech.Konkretnie 1/16.To jeszcze ten etap,w którym mecz w okolicy to bardzo realna opcja.Takowy trafił się w Hlucinie.Ale że już dwukrotnie z racji czeskiego pucharu gościłem tam w tym roku na trybunach,to żal z powodu “niebytu” maleńki.Bo i bilety byłby takie same,i też wynik wydawał się do przewidzenia.Solidny uczestnik Gambrinus Ligi FK Mlada Boleslav nie pozwolił sobie na wpadkę i pewnie pokonał miejscowych 5:1.Zatem jedna pucharowa opcja do wykreślenia.Patrząc pod kątem odległościowym następnym klubem w centrum pucharowej uwagi był Banik Ostrawa.Ale akurat w tym przypadku wielkich nadziei sobie nie rościłem.Banik,jako że nie ma drużyny rezerw,to w pucharze wystawia raczej kombinowany skład.I nie ma też w tych rozgrywkach jakichś aspiracji.A że dodatkowo trafił na czołową ekipę drugiej ligi-Usti nad Labem w meczu wyjazdowym…Przegrana 0:2 i znów nie będzie gdzie jeździć na mecze (pucharowe).Trzeba było spojrzeć zatem w kierunku Śląska Cieszyńskiego.Karvina podobnie jak rywal Banika znajduje się w “ścisłym kierownictwie” drugiego szczebla rozgrywkowego w Republice Czeskiej.Stwierdzenie,że puchary rządzą się swoimi prawami.Niby truizm.Ale sprawdził się on w przypadku MFK.Wyjazdowy mecz z trzecioligową Jiskrą Domażlice i powrót z odległej wyprawy na tarczy.Z faktu awansu tej drużyny mogą cieszyć się groundhopperzy,ale…z Niemiec.Domażlice znajdują się bowiem niedaleko granicy i bliżej z nich do “smudowego” Regensburga niż nawet Pragi.Mogą także cieszyć się warszawiacy,gdyż dwóch piłkarzy urodzonych w stolicy Polski występuje w Jiskrze.To bracia Mateusz i Daniel Pyrka.Jeśli się nie mylę to jedyni Polacy mający sznasę na zdobycie Pucharu Czech w tym sezonie…Ostatnia pucharowa nadzieja wiązała się z drużyną z Trzyńca.Wprawdzie to już z Raciborza spory kawałek,ale zawsze coś.I nadzieja ta utrzymywała się po zakończeniu spotkań Karviny,Banika i Hlucina.Czesi preferują bowiem rozstrzyganie remisowych potyczek w pucharach za sprawą jedenastek.Chociaż rywalem była gambrinusligowa Dukla Praga,to właśnie dopiero konkurs rzutów karnych zadecydował o odpadnieciu Trzyńca.Niestety….Załamanie totalne.Wychodzi na to,że najbliższa pucharowa czeska drużyna znajduje się w Ołomuńcu,a to już ponad 100 km od Raciborza….

“Pucharowano” także w drugim kierunku.Najbliżej mnie w podokręgu Zabrze.Gdybym był w pełni sił,spróbowałbym dostać się na mecz Concordii Knurów z Jednością Przyszowice.Ciekawa to potyczka.Z racji tego,że oba kluby występują obecnie na jednym szczeblu rozgrywkowym,jednak w dwóch różnych grupach!Zatem do bezpośredniej konfrontacji może dojść jedynie na niwie pucharowej.Tego meczu żałowałbym bardziej.Ale i tutaj mogę się pocieszyć.Na stronie knurowian wyczytałem bowiem,że odbył się on na sztucznej murawie.I zapewne biletowany nie był.

Mam nadzieję,że wydobrzeję do weekendu i jakieś mecze obejrzę.
Myślami wybiegnę jednak w najbliższy tydzień.

1 października mają odbyć się półfinały tyskiego pucharu.Jednym z gospodarzy ma być LKS Studzionka.Chciałbym się na ten obiekt wybrać.Jednak przeszkodą może być konieczność odbycia spaceru z Pawłowic i nerwowe spoglądanie na zegarek,by dopaść ostatni możliwy autobus powrotny.W przypadku meczu ligowego o 15:30 takiej nerwówki by nie było.A że chciałbym Studzionkę podbić,to może w niedzielę 6 października na meczu  z Uranią Ruda Śląska (planowany na 15:30)?

2 października mają odbyć się zabrzańskie półfinały.Niestety tego dnia opcja meczowa w tym podokręgu na 90 procent odpada/Gospodarzami będą Gwarek II Ornontowice i ktoś z duetu Concordia Knurów/Fortuna Gliwice.

Nie ma jeszcze daty raciborskich półfinałów.Ale gdyby wyznaczone je właśnie na 2 października,to możliwe że pojawiłbym się na jednym z nich.A jak nie,to raczej skończy się znów na emocjach komputerowo-telewizyjnych.Oby jednak w lepszej kondycji….

Coś na uśmiech:

18. poledník

[86]
SC Pustá Polom-SK Kravaře 3:0 (2:0)
V liga czeska
widzów:200
cena biletu:25 koron

Po sobotniej wizytacji najniższej ligi polskiej postanowiliśmy przenieść się nieco wyżej.Zarówno pod względem hierarchii futbolowej,jak i ukształtowania geograficznego.Zresztą geografia rozpoczęła naszą wizytę w tej miejscowości.Pusta Polom znajduje się na linii osiemnastego południka.Tam,gdzie znajduje się miejscowa podstawówka.I właśnie przy udziale jej uczniów stworzono atrakcję turystyczną w postaci płyt odnoszących się do miejsc położonych na tymże południku.To się nazywa kreatywność 🙂

Więcej:
http://www.pustapolom.cz/pusta-polom/fragment-18.-poledniku.html

Areal sportowy ulokowany jest  w szczerym polu,na końcu ulicy ładniej nazwanej K Zátiší .Ogólnie okolica jest mało zabudowana.Głównie lasy i pola.Idealne miejsce by odpocząć od codziennego zgiełku.Rywalem gospodarzy miała być ekipa z Krawarz.My także pokonaliśmy odcinek Krawarze-Pusta Polom.Za Krawarzem znajduje się Stitina,a później jest leśna szosa o długości paru ładnych kilometrów.Miałem wrażenie,że z tego lasu nie wyjedziemy :).Na wejściu pani kasjerka.25 koron.Czyli na polskie:5 zł.I pomysleć że w IV lidze ślaskiej winszują sobie nawet 8 zł za piąty szczebel rozgrywek!Bilet co prawda standardowy,jeśli chodzi o czeskie normy vstupenkowe.Ale dobrze,że choć pieczątka.Co ciekawe zwykłe bilety czarno-białe,a te ulgowe zielone.W skład areału wchodzą dwa boiska.Główne,służące piątoligowcom.I drugie boczne,dla “beczka”.Obie murawy oddziela trybuna.Powinna być ona obrotowa,gdyż dokoła rezerwowego boiska miejsc siedzących się nie uświadczy.Murawa na obiekcie (podstawowym)-palce lizać.Wiosną przy meczach Pustej Polomi często pojawiał ie komunikat o tym,że grają domowe mecze na sztucznej trawie,ale w Bilovcu.Teraz też jeden mecz zagrali tamże.Faktycznie,jeśli trawa się podmoczy,to aż żal ją kosić.Dobrze,że aura sprzyjała i mecz odbył się tam gdzie powinien.Trybunka jest bardzo kameralna i klimatyczna.Jest na niej miejsce dla spikera,a nawet i kamerzysty.Odległość linii końcowej boisko od band trybuny wynosi chyba z…50 cm.Siedząc na trybunce można poczuć się tak,jakbyśmy byli w centrum akcji.Wynik 3:0 mógłby sugerować jakiś boiskowy nokaut.Tymczasem goście przez całe spotkanie konstruowali akcje ofensywne.Jednak ich wykończenie było kiepski.A raczej:w ogóle nie było tego wykończenia.A gospodarze powinni strzelić jeszcze minimum dwie bramki więcej…Lokalizacja boiska skojarzyła mi się od razu z Chlebicovem.Tam także są dwa boiska koło siebie (choć oddziela je budynek klubowy).Ale element wiążący to olbrzymi maszt antenowy w sąsiedztwie boiskowym.Skoro na boisku nie było pięciu czerwonych kartek,czterech rzutów karnych,a na trybunahc pirotechniki czy też rzucania kuflami,to o czym tu pisać?Może o dwóch aktorach tego widowiska,których zdjęcia umieszczę poniżej.

Pierwsza postać to niespełna 35-letni Rostislav Kiša.Od kilkunastu dni gracz SC Pusta Polom.Ostatnio występował w Nowym Jiczynie.Ale w sezonie 2003-2004 wywalczył tytuł mistrzowski z Banikiem Ostrawa!.Potem grał w FK Jablonec i SFC Opava i na jakichś niemieckich nizinach.Jeśli chodzi o kondycję widać było pewne braki,ale jeśli chodzi o technikę…Podania absolutnie perfekcyjne.Przyjemnie się patrzyło.

A druga postać to masażysta gości.Jak donosi ichnia witryna jmenuje się on Julius Szabó.Choć ja myślałem,że to były rektor Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach,profesor Tadeusz Sławek (jeśli nie kojarzysz-posłuż się wujkiem Google).Ten sam hipisowski “look”  w postaci siwych,dłuższych włosów.Czuję tu jakieś wpływy zespołu The Doors 🙂

W środę chciałbym się dostać na jakiś mecz.Może się uda.

Pietraszyn znów zwycięski!

[85]
KS Pietraszyn-Rozwój Bełsznica 4:1 (2:0)
klasa C Racibórz
widzów:25
wstęp wolny

Historia Rozwoju Bełsznica jest stosunkowo krótka.Zespół w rozgrywkach seniorskich podokręgu Racibórz zadebiutował w sezonie 2010-2011.Zanotował wtedy 2 zwycięstwa.Oba nad LKS Grzegorzowice.Ale tylko jedno z nich wywalczył na zielonej murawie.Kolejny sezon 2011-2012 zamiast spodziewanego rozwoju ekipa z Bełsznicy zakończyła z bilansem 0-2-14.Punkty dały sobie wydrzeć rezerwy Gorzyc i Olszynka Olza.Sezon 2012-2013 przyniósł pierwsze,historyczne wyjazdowe zwycięstwo odniesione na zielonej murawie.Historia dokonała się na obiekcie KS 25 Kokoszyce.Druga wiktoria to punkty przyznane za mecz z rezerwami Gorzyc przy zielonym stoliku.Pozostałe spotkania to rzecz jasna porażki.Rozwój Bełsznica rywalizował z KS Pietraszyn w swym debiutanckim sezonie.Ale wtedy KS Pietraszyn walczył o awans…Awansował,ale wkrótce ponownie zasilił szeregi dziewiątej ligi.2 czerwca 2012 roku wygrali swój ostatni mecz z LKS Samborowice.Od tego momentu klub ulokowany przy granicy z Republiką Czeską zanotował serię 26 porażek z rzędu!Nie wiem,czy w Polsce jest jakiś team mogący legitymować się gorszą serią.Nie wliczam tutaj walkowera za mecz z rezerwami Studziennej,gdyż drużyna ta nie przystąpiła do wiosennej rywalizacji.Czy mógł być zatem lepszy magnes do przyciągnięcia kibiców,których pozbawiono spotkania pomiędzy Unią a GKS 1962 Jastrzębie?Niestety tylko wąska grupka kibiców uznała że można odpuścić Bundesligę i obejrzeć w akcji zespoły walczące o utrzymanie w C klasie ( należy dodać że gros niej stanowiła dziatwa szkolno-przedszkolna).Początek meczu raczej nie zwiastował większych emocji.Gdy przybyliśmy na trybuny byliśmy jedynymi dziwakami.A mecz miał się lada moment rozpocząć.Gdyby komuś niewtajemniczonemu w lokalną piłkę pokazać pietraszyńskie boisko,to w życiu nie pomyślałby że to obiekt takiego outsidera.Mamy budynek klubowy,a na trybunie plastikowe krzesełka.Baza sportowa zatem in plus.Dodam jeszcze,że witryna klubowa jest aktualizowana na bieżąco.Początek meczu rozpoczął się od zdecydowanych ataków gości.Skuteczność jednak była fatalna,i inicjatywę przejęli gospodarze.Do przerwy dwukrotnie umieścili piłkę w siatce rywali i przerwanie fatalnej serii wydawało się być osiągnięciem jak najbardziej możliwym do realizacji.W przerwie ekipa przyjezdnych (czytaj ja,mane i Kasia z Bala w Necu przykuła uwagę lokalnego “kowboja”,jak nazywam barwne postaci w wiejskich rejonach.Pan dzielnie wspierający swój manszaft paradował w szaliku klubu z odległej Katalonii.Przyszedł na świat,gdy Urugwajczycy sięgali po drugi tytuł najlepszych na tym łez padole.Zaserwował nam nieco wycinków ze swej biografii i mógłby to zapewne kontynuować,kontynuować i jeszcze raz kontynuować (pan widnieje na jednym ze zdjęć)….Tymczasem obie jedenastki po gorączkowych dyskusjach szkoleniowo-taktycznych ponownie pojawiły się na murawie.Bełszniczanie zdobyli kontaktowego gola.I to jakiego!Nie poszli jednak za ciosem i końcówka należała do gospodarzy.Dwa szlagi w końcówce tego pojedynku sprawiły że Rozwój został znokautowany.Już nie mogę doczekać się wiosennego rewanżu w Bełsznicy…Kto powiedział,że spotkania drużyn z dna tabeli ostatniej ligi muszą być beznadziejne?Na pewno nie było tak w przypadku tej potyczki.Niestety po raz kolejny w Pietraszynie ( a parę długich lat nie byłem) nie doczekałem się biletu.Seria Pietraszyna przerwana,ale seria Bełsznicy trwa.To już 11 kolejna porażka z rzędu,wliczając w to walkower z Zabełkowem (Rozwój nie wyszedł nawet na boisko….).Coraz chłodniej,coraz ciemniej.Jesień.Życie spowalnia,a KS Pietraszyn jakby obudził się do życia.Czy to chwilowy zryw,czy passa będzie podtrzymana.Zobaczymy.Kolejnym rywalem Ruch Bolesław,który w tym sezonie jakoś nie błyszczy…Niewątpliwie zwycięstwo Pietraszyna to wydarzenie nie tylko w skali lokalnej,ale też i statystycznej,gdyż drużyna nie będzie ujmowana w zestawieniach drużyn które wszystkie mecze przegrały…Jeśli mam komuś “załatwić” odczarowanie złej serii to chętne kluby proszę o kontakt 🙂

LKS Bayern

[84]
LKS Raszczyce-Naprzód 32 Syrynia 0:2 (0:1)
Puchar Polski-podokręg Racibórz
widzów:60
cena biletu:4 zł

Marzyłem,by Unia Racibórz w kolejnej rundzie Pucharu Polski miała wyjazd do Raszczyc.Bo już wcześniej chciałem się tam wybrać na jakiś mecz.Niestety Unia trafiła na Silesię Lubomia,a tam mnie jakoś pod żadnym względem nie ciągnęło.Tym bardziej,że wiosną już tam byłem.LKS Raszczyce to jeden z najmłodszych klubów  w podokręgu Racibórz.Powstał w roku 2007 i dopiero od tej daty może znajdować się w orbicie zainteresowania lokalnych  ( i nie tylko) groundhopperów.Wieś sąsiaduje z dzielnicą Raciborza-Markowic,więc jest to dla mnie jeden z najbliższych obiektów.Na które można wybrać się nawet pieszo,co też częściowo w środę uczyniłem.Klub przynajmniej patrząc na kadrę ma aspiracje wyższe niż klasa B,w której występuje.Z racji lokalizacji życzę mu powodzenia.Chociaż wczoraj pojawiła się mała rysa.W postaci biletowej oczywiście.Zamiast kolejnego ładnego biletu do kolekcji dostałem jakąś pospolitą cegiełkę.Mam nadzieję,że to przejściowy niedobór i klub wróci na słuszną drogę kolekcjonerskiego szlaku.Dodatkowym motywem zachęcającym do wizyty był fakt,że Raszczyce zgłosiły się do pucharu dobrowolnie,a ja wolę mecze klubów,dla których Puchar Polski nie jest odbębnianiem obowiązku zawartego w regulaminach.W ubiegłych rundach na raszczyckim gruncie poległy wyżej notowane ekipy z Gorzyc i Pszowa.Liczyłem zatem na emocje i kolejny skalp gospodarzy.I rozczarowanie także na tej niwie.Ekipa z okręgówki nie musiała się zbytnio namęczyć,by awansować dalej,i nawet gdyby chciała odpaść,to było to raczej niewykonalne.Gospodarze grali strasznie niedokładnie.A ich ataki były strasznie chaotyczne.Raził mnie egoizm boiskowy niektórych aktorów tego widowiska.Dość długo utrzymywał się wynik 0:1,wiec liczyłem że jakimś cudem padnie wyrównująca bramka i zaświecą się “jupitery”.Niestety tak z 10-15 minut przed końcem meczu goście załatwili sprawę.Jeśli jestem na jakimś obiekcie raz do roku (a ostatnio w Raszczycach byłem 13 miesięcy temu),to zawsze zauważę jakąś nowinkę.W tym wypadku w postaci trybuny.Póki co (mam nadzieję) brak na niej miejsc siedzących,ale kibice gospodarzy wkraczają na arenę uzbrojeni w “meble kibica”.Skąd zatem ten LKS Bayern?LKS Raszczyce grają w strojach z logiem monachijskiej ekipy.Dobrze,że nie mają z tyłu napisów “Alaba”,“Lahm” czy też “Kroos” bo póki co do tego poziomu jeszcze sporo im brakuje :).W prezentacji graficznej mała ciekawostka z zakresu komunikacji zbiorowej….

Forteca niezdobyta

[83]
Forteca Świerklany-Unia Racibórz 2:1 (2:1)
IV liga śląska,gr.II
widzów:160
cena biletu:7 zł

Skoro wyjazd do Świerklan,to jeden z bliższych z perspektywy Unii.Skoro mecz w niedzielę.Skoro jeszcze nie byłem w Świerklanach na meczu w IV lidze,i nie byłem tam na wyjeździe Unii…To argumenty,które wygrały z wycieczką do Brazylii.Ta mam nadzieję jeszcze tej jesieni się powiedzie.Wiosną gościliśmy w Marklowicach.Miejscowa Polonia została zdegradowana,a sąsiednia Forteca rozpoczęła swój drugi sezon na piątym szczeblu ligowym.Dlaczego wspominam o Marklowicach?Bo obiekty obu klubów może nie są bliźniacze.Ale bardzo wiele je łączy.Na przykład podobna lokalizacja poziomowa.Jeśli chodzi o trybunę,to ta w Świerklanach lepsza.Z punktu widzenia kibica.Gdyż trybuna składa się z samej trybuny.Może tylko trochę jeden ze słupów świetlnych doskwiera.I druga rzecz:przy okazji meczu w Kyleszowicach rajcowałem się,że to mój debiut na sztucznej murawie.A guzik.W Świerklanach w okręgówce miałem wcześniej tę przyjemność.Niemniej zazdrość mnie bierze,gdy na wsiach widzę takie przeładne,nowoczesne obiekty.Toczony w  pochmurnej atmosferze mecz rozpoczął się dla Unii korzystnie.Niestety do połowy to gospodarze schodzili do szatni w radośniejszych nastrojach.Druga połowa miała przynieść kibicom przyjezdnym nadzieję,tymczasem gra Unii z minuty na minutę wyglądała coraz słabiej i Forteca zasłużenie wygrała,podliczając wszystkie sytuacje,strzały i obraz gry prezentowany przez obie ekipy.Dobrze,że nie skończyło się to wyższą zaliczką,bo ja zawsze myślę o bilansie w dwumeczu.Oby tak było ze strony piłkarzy w kontekście walki o utrzymanie,bo czasem wyniki są koszmarne pod kątem strat bramkowych…Zwykle myślę o robieniu jakichś zdjęć,tymczasem ten mecz cały przesiedziałem nie ruszając się z wygodnego siedziska na trybunie…Za tydzień Unia ma grać z Jastrzębiem mecz domowy,a z racji trybun rezerwuję ten termin.Tymczasem strona klubu donosi że: “Za tydzień mamy grać z Jastrzębiem, ale czy mecz się odbędzie zobaczymy”…W środę mecz pucharowy w Lubomi,ale jeśli się gdzieś wybiorę to do Raszczyc(że też nie mogli wylosować tego przeciwnika).Tymczasem LZS III Piotrówka pokonał LKS Korona Krępna 13:0…

Domowo,ale biletowo

[81]
LKS Brzezie-Przyszłość II Rogów 2:3 (0:1)
klasa B Racibórz
widzów:50
cena biletu:4 zł

[82]
Ocice Racibórz-LKS Cyprzanów 3:0 (1:0)
klasa A Racibórz
widzów:50
cena biletu:5 zł

Nietypowo jak na podokręg Racibórz,bo w czwartek nadarzyła się okazja by zobaczyć mecz.A skoro dzieli mnie od obiektu na Brzezie jakaś połowa meczu spacerkiem,to postanowiłem się wybrać.Miłe zaskoczenie biletowe.Otrzymałem wzór,którego nie mam,a znalazłem jeszcze 3 inne!To niewątpliwie motywuje do kolejnych wizyt,nawet jeszcze tej jesieni.Bo zawsze można trafić na inny,albo zyskać coś do wymiany.

Na Ocicach biletowy standard utrzymany,wiec nie trzeba tego obiektu kolekcjonerom rekomendować.Szkoda,ze nic po meczu nie leżało…