A gu gu

[33]
TJ Sokol Kobeřice-TJ Jiskra Rýmařov 0:2 (0:1)
1.A třída sk.”A”  MSKFS
widzów:ok.100
cena biletu:20 koron

[34]
LZS Leśnica-BKS Stal Bielsko-Biała 1:2 (1:1)
III liga opolsko-śląska
widzów:ok.100
cena biletu:9 zł

[35]
SK Kravaře-SK Hranice 0:0
Moravskoslezská divize – MSD – skupina “E”
widżów:ok.400
cena biletu:30 korun

TJ Sokol Štěpánkovice-TJ Suché Lazce 2:1
1.B třída sk.”B”  MSKFS
widzów:około 100

Przynajmniej jeden czeski mecz na tydzień staje się tej wiosny normą.W Polsce w środku tygodnia trudno o mecz w czwartek,a po drugiej stronie właśnie w czwartki jest największy futbolowy wybór.Tym razem trafiliśmy do Kobierzyc.W końcu grał tam bezwzględny lider szóstej ligi.A gospodarze plasują się w czołówce.Mecz więc na papierze zapowiadał się ciekawie.Pogoda pochmurna,ale szczęśliwie przez cały mecz opadów nie odnotowano.Drogowskazy oznajmia o sportovnim areale.Określenie “boisko” byłoby bowiem w pełni nieprecyzyjne.To nie tylko główna płyta,ale również boisko treningowe (na którym piłkarze rozgrzewali się przed potyczką),korty tenisowe,a także boisko do siatkówki.I to wszystko na wsi liczącej niespełna 3,5 tysiąca mieszkańców.Do tego trzy punkty gastronomiczne.A jeśli w dniu meczowym jest jakieś ważne wydarzenie transmitowane przez TV,to można je śledzić w przyboiskowej gospodzie.Piłkarze pojawili się na boisku przy taktach hymnu klubowego gospodarzy,z którego możemy dowiedzieć się o tym że futbol to największa uciecha i że cała wieś stoi za Sokolem.Tak niewiele potrzeba,by poczuć fajną meczową atmosferę.U nas powiedzieliby pewnie:“to kosztuje”.Lepiej puszczać jakieś te same głupie przeboje co mecz Mecz nie był może jakimś wybornym widowiskiem.Goście,mając już awans w kieszeni nie musieli grać na 200 procent.A i tak pokazali,że nie na darmo liderują w swych rozgrywkach.Ładne,składne akcje,celne podania i pewna gra w defensywie (zwłaszcza pan z numerem “5”).Gospodarze dysponowali jedynie takimi atutami jak ambicja i waleczność.Do połowy prowadzenie Jiskry.Druga część meczu nie zmieniła obrazu gry.Goscie z górskich rejonów dołożyli drugie trafienie,a Sokol zbyt późno próbował wznieść się do lotu.Może gdyby wykorzystał jedną z sytuacji coś by się ruszyło,a tak lider zgarnął pełną pulę.

W sobotę po wielu przymiarkach wreszcie udało mi się trafić na mecz do Leśnicy.LZS Leśnica to solidny opolski III ligowiec,ale dopiero niedawno znacznie pojawił się szablon biletowy,co poprawiło jego notowania na mojej giełdzie meczowo-biletowej.Ale zanim dotarłem na mecz,musiałem nieco poczekać w Kędzierzynie.A tam…Arka Noego.Zamiast nudzić się w dworcowej poczekalni ruszyłem w plener i wpadłem na Dni Kędzierzyna.Tego dnia grał też Chemik.Ech gdyby do końca walczył o coś w lidze,w tedy pewnie połączyłbym atrakcje sportowe z muzycznymi.A tak-Kuźniczkę odwiedziłem przy okazji meczu rezerw,a tydzień później zapuściłem się za Kędzierzyn.Pociąg na stacji Raszowa zatrzymał się około godziny 16,więc miałem niecała godzinę,by przedrzeć się na leśnicki stadion.To dużo i mało.I jeszcze te doskwierające słońce!Szczęśliwie obiekt znajduje się przy wlocie do miasteczka.Ale i tak zaliczyłem spóźnienie.Parominutowe wprawdzie,ale o zgrozo-przegapiłem bramkę dla gości.Mecz zapowiadał się ciekawie.Stal wciąż liczy się w walce o awans,natomiast gospodarze w 100 procentach nie mogą być pewni pozostania w III lidze.I jeszcze jeden motyw.Kibice z Bielska w zorganizowanej grupie pojawiają się na meczach wyjazdowych swojej drużyny.I tu spotkał mnie zawód.Takowej grupy nie stwierdziłem.Ale wróćmy do meczu.Bramki wyrównującej na szczęście nie przegapiłem.W barwach opolskiej ekipy interesował mnie jeden zawodnik.I to on był autorem trafienia.Nazywa się Łukasz Moneta,i wywodzi się on z Raciborza (no dobrze-z Brzezia nad Odrą).I już powód mego zainteresowania jest wiadomy.Do połowy ciekawy mecz,obie drużyny miały swe szanse.Piłka lądowała jednak na słupkach i poprzeczkach.Po przerwie popsuła się pogoda,ale bynajmniej nie popsuł się obraz gry.Spotkania wciąż było interesujące.Bielszczanie zdobyli drugą bramkę i od tej chwili to oni mogli kontrolować przebieg gry.Gospodarze do końca zacięcie walczyli o doprowadzenia do remisu.W końcówce meczu pojawił się na boisku weteran opolskich boisk,38-letni Grzegorz Chojnowski.Jednak ostatecznie ta sztuka im się nie udała.Leśnicki obiekt wywarł na mnie przyzwoite wrażenie.Jak na standardy klubu,który ma swej nazwie człon LZS,można na nim dostrzec wiejskie akcenty(to nie zarzut),ale ogólnie nie jest źle.A jeśli sportowo i organizacyjnie klub prezentuje się przyzwoicie,to pozostaje im życzyć kolejnych lat na tym szczeblu rozgrywek.In plus także bilet-jest nazwa przeciwnika,co niewątpliwie może zachęcać do kolejnych wizyt.Można było poczuć się jak na jakieś ligowej arenie,bowiem relację z meczu przeprowadzał obecny na stadionie dziennikarz Radia Opole.Choć pogoda pogarszała się z minuty na minutę,to szczęśliwie do Zdzieszowic dotarłem bez perturbacji.I stamtąd udałem się w drogę powrotną.

Pierwotnie na niedzielę planowałem wizytę w Kokoszycach,gdzie Zabełków miał grać o awans.Ale skoro w sobotę wyprawiłem się troszkę dalej,to odpuściłem.Zapowiadała się niedziela bez meczu,bowiem wszystkie raciborskie drużyny bądź to grały w sobotę,bądź to wyjazdowały.Ale niejako last minute z odsieczą przyszedł niezawodny mane,i wylądowaliśmy w Krawarzu.W końcówce sezonu priorytet mają spotkania o realną stawkę.A taką jest utrzymanie w czeskiej czwartej lidze.Najbliższy nam klub występujący w divize E to SK Kravaře,i tak jak Unia Racibórz praktycznie także co roku walczy o “zachranę”.W Krawarzach zakończył swój żywot słynny alchemik Michał Sędziwój.Dlaczego nawiązuję do jego postaci?Bo po wizycie na meczu odnoszę wrażenie,że utrzymanie gospodarzom mogą zapewnić tylko jakieś magiczne praktyki.Duch Sędziwoja zamiast pomagać krzyżował im szyki.Wynik 0:0 mógłby wskazywać,że mecz był nudny.Nieprawda.Sytuacji dla obu ekip było multum.Ale piłka zamiast zatrzepotać w siatce padała bądź to łupem bramkarzy,bądź to obijała się od poprzeczek i słupków.Był to jeśli się nie mylę,pierwszy mecz obserwowany przeze mnie w tym roku,zakończony bezbramkowym remisem.Skandal.A drugi skandal,to fakt że do prowadzenia tak ważnego spotkania jako główny arbiter został wyznaczony mieszkaniec….Štěpánkovic.Byłby to zarzut,gdyby sędzia pomylił się na korzyść gospodarzy,ale nic takiego nie miało miejsca,a pod jego adresem czasem można było usłyszeć…zarzuty 🙂

Mecz w Krawarzach rozpoczął się o 16:30.Natomiast w…a jakże Štěpánkovicach pół godziny później.Wpadliśmy zatem na obiekt Sokola,by sprawdzić czy przypadkiem nie pojawiły się tam jakiś wypasione bilety i może przypadkiem nie leżą gdzieś w okolicy trybun.Nie no żartuję.Byliśmy tam z 20 minut,zatem mecz nie może zostać zaliczony do statystyk.Ale atrakcji było co niemiara.Zdążyliśmy trafić na jedną z bramek,więc nie wracaliśmy z pustym dorobkiem.Do tego graffiti “Banik pico“,pranie nieopodal boiska,restauracja boiskowa “Mc Helmut’s”,para stoperów drużyny gości mająca łącznie mniej więcej 80 lat,czy też łysy sędzia liniowy,zabijający swym spojrzeniem.I zwycięstwo gospodarzy,którzy już wcześniej spadli do siódmej ligi.Przeciwnikiem miały być Suche Lazce,a tymczasem na  piersiach przyjezdnych widniał napis…LAZIO.
Czeskie ligi niższe to jest to!

Advertisements